Panda po tysku gorącym daniem koncernu Fiat

We wrześniu 2017 r. Fiat Chrysler Automobiles ogłosi decyzję o przeniesieniu produkcji Fiata Panda z Pomigliano d’Arco pod Neapolem do fabryki w Tychach – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Publikacja: 09.03.2017 20:34

Panda po tysku gorącym daniem koncernu Fiat

Foto: materiały prasowe

Wtedy też poznamy wszystkie szczegóły tego projektu, o którym mówił m.in. dyrektor generalny FCA Sergio Marchionne.

Z nieoficjalnego, ale bardzo wiarygodnego źródła „Rzeczpospolita” dowiedziała się, że wydatek na nową inwestycję wyniesie przynajmniej 1,5 mld złotych, a zatrudnienie przy produkcji auta najnowszej generacji znajdzie co najmniej 800 osób. Dzisiaj w tyskim zakładzie jest 3,1 tys. pracowników. Wiadomo również, że nie będzie trudności z finansowaniem tego projektu, ponieważ tyska fabryka FCA nie płaciła od kilku lat dywidendy do centrali, a pieniądze były odkładane na ten projekt.

Obiecane przenosiny

– To, że będzie przeprowadzka Fiata Pandy do Polski, było oczywiste od dłuższego czasu. Nie ukrywam jednak, że walczymy nadal o kolejny model – powiedziała „Rzeczpospolitej” Henryka Bochniarz z rady nadzorczej FCA Poland SA, która w Genewie rozmawiała z przedstawicielami koncernu.

– To bardzo dobra wiadomość dla fabryki Fiata, ale jednocześnie spełnienie obietnicy, jaką Sergio Marchionne złożył „Rzeczpospolitej” prawie trzy lata temu – przypomina Dariusz Balcerzyk, ekspert rynku motoryzacyjnego, główny analityk Samaru. Jego zdaniem cieszy dodatkowo to, że będzie to auto nowej generacji, co oznacza, że dojdzie do znaczącego transferu technologii. – To jest kluczowe dla tej fabryki – uważa Dariusz Balcerzyk. Produkcja pełną parą ma ruszyć w 2019–2020 roku, co znaczy, że już niedługo rozpoczną się prace przygotowawcze. Zazwyczaj czas od ich rozpoczęcia do zjazdu pierwszego auta z taśmy wynosi nie mniej niż dwa lata. Można więc się spodziewać, że podczas genewskiego salonu za rok, bądź w październiku, podczas wystawy samochodowej w Paryżu zobaczymy nowy „polski” model Pandy.

Równolegle będą trwały przygotowania fabryki w Pomigliano do produkcji najnowszych modeli Alfa Romeo bądź Maserati – marki FCA z segmentu premium.

Ciekawe, że powrót Pandy do Polski Sergio Marchionne motywował koniecznością umożliwienia fabryce w Pomigliano produkcji aut znacznie bardziej skomplikowanych. Tymczasem kiedykolwiek mówi o „wypieszczonych cackach”, czyli fiatach 500 powtarza, że pracownicy z tyskiej fabryki są w stanie zrobić tak skomplikowany produkt.

Auta i polityka

Przyczyna chyba jest inna. Koszty pracy w Pomigliano d’Arco są ponaddwukrotnie wyższe, niż w tyskiej fabryce, więc o ile przeprowadzka Pandy z Polski do Włoch w 2011 roku była decyzją polityczną, o tyle jej powrót to decyzja czysto ekonomiczna. Wtedy Marchionne wprowadzał strategię podwojenia produkcji samochodów we Włoszech do roku 2014 i zainwestowania w tym kraju 30 mld euro. Plany nie do końca się ziściły, chociaż włoskie fabryki FCA dostały znacznie więcej pracy, rozpoczęto tam między innymi produkcję jeepów. Inwestycja w Pomigliano była większa, niż teraz ma wynieść w Tychach, bo sięgnęła 700 mln euro.

Jeśli chodzi o tyską fabrykę Fiata, w tej chwili ma ona dwa bardzo mocne produkty – Fiata 500 oraz Abartha. Nadal nie wiadomo, jaka będzie przyszłość Lancii Ypsilon, którą np. nadal bardzo chętnie kupują Włoszki. Natomiast kultowa „500″ ma przed sobą świetlaną przyszłość, co widać było na stoisku Fiata podczas trwających Międzynarodowych Targów Motoryzacyjnych w Genewie. Wyraźnie też widać, że dla FCA „500″, podobnie jak należące do Grupy BMW Mini jest już marką samą w sobie, a nie modelem. Fiat pokazuje kilkanaście odmian „500″, z najróżniejszymi silnikami, z wersjami eksluzywnymi Gucci czy też limitowanej serii Barbie na rynek japoński.

GM uboższy bez Opla

Sergio Marchionne, który od dłuższego czasu szukał partnera do produkcji samochodów, jednocześnie kategorycznie zaprzecza, jakoby Fiat szukał pieniędzy i chciał pozbyć się którejś z marek.

– To wierutne bzdury – mówił w Genewie. I nie ukrywał, że wciąż marzy mu się fuzja podobna do tej, jaką przeprowadził prezes Grupy PSA, Carlos Tavares. Przyznał, że będzie „pukał do drzwi General Motors”, chociaż jego zdaniem GM bez Opla „jest już znacznie mniej godne pożądania”. Wspomniał też o możliwości współpracy z Volkswagenem. Ale ze strony Niemców natychmiast przyszła odpowiedź prezesa Grupy VW, Matthiasa Muellera, który nie ukrywał, że w VW nikt nie ma teraz głowy do jakiejkolwiek fuzji.

Zdaniem analityków, którzy zwiedzali genewski salon, cały problem FCA polega na tym, że nawet Marchionne, który jest jedynym z najwybitniejszych motoryzacyjnych menedżerów, na Fiata nie ma pomysłu.

Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana