Brexit nie zatrzymał inwestycji

Nie obawiam się negatywnych skutków Brexitu dla biznesu, ani w średnim, ani w dłuższym okresie. Jestem głęboko przekonany, że za pięć lat sami będziemy się pytać: i o co było tyle hałasu? – mówi prezes Kia Motors Europe Michael Cole.

Publikacja: 04.08.2016 18:56

Brexit nie zatrzymał inwestycji

Foto: materiały prasowe

Rz: Dlaczego zdecydowaliście się wprowadzić na rynek hybrydowego Niro i ładowaną z gniazdka elektrycznego Optimę?

Widzimy wyraźnie rosnący popyt na bardziej ekologiczne i oszczędne auta. Zresztą bez wprowadzenia tych modeli znacznie trudnej byłoby sprostać unijnym wymaganiom czystości emisji spalin. Kia Motors jest jedną z firm motoryzacyjnych, które nie mają prostej strategii dojścia do celu wyznaczonego przez UE. Zdecydowaliśmy się na wykorzystanie wielu technologii- elektryfikacji, silników hybrydowych czy wreszcie zastosowania włókien paliwowych, które planujemy wprowadzić na rynek w roku 2020. W ciągu najbliższych czterech lat zamierzamy wprowadzić do sprzedaży 11 modeli z „czystym” napędem. Naturalnie równolegle pracujemy nad unowocześnieniem naszych tradycyjnych silników, żeby emitowane spaliny były bardziej czyste. Już zresztą montujemy je w cee’dach. Strategicznie jesteśmy już przygotowani na unijne wymagania emisji spalin, które mają obowiązywać od 2020 roku.

Na rynku panuje opinia, że modele Niro i Optima – plug in zmieniają wizerunek Kia. Czy o to wam chodziło?

Niro ma przede wszystkim pomóc w osiągnięciu unijnych wymogów, ale uważamy, że proste wprowadzenie auta z silnikiem hybrydowym, jak robi to obecnie konkurencja, nie ma sensu. Dla nas jest to oferta w najszybciej rosnącym segmencie rynku crossoverów C i jednoczesnego zwrócenia uwagi konsumentów, chcących mieć auto nowoczesne i oszczędne. Czyli jest to crossover, który akurat okazuje się być hybrydą. Dzisiaj Kia jest wizerunkowo daleko od tego, co było sześć–siedem lat temu, kiedy kojarzyła się z niską ceną, a nie z innowacjami.

I dlatego Niro jest droższy niż crossovery japońskiej konkurencji?

Wprowadzając nowe modele, rozglądamy się po rynku, przyglądamy się, co i jak się sprzedaje, obserwujemy ruchy cenowe konkurencji, wyliczamy koszty dystrybucji. Ale w tym przypadku nie porównywaliśmy Niro z toyotami Prius i Auris. Nasze auto nie wygląda jak hybryda i zrobiliśmy to celowo. I zapewniam, że nie zamierzamy konkurować z Priusem.

Na ile plany Kia z ofensywą modelową w Europie może popsuć Brexit?

Na razie nie odczuwamy żadnych negatywnych efektów brytyjskiego referendum. W Wielkiej Brytanii mieliśmy wyjątkowo dobry, wręcz rekordowy lipiec. Ten rynek jest dla nas wyjątkowo silny, mimo że w tym roku można już było zaobserwować spowolnienie, bo wzrost rynku za I półrocze wynosi jedynie 3 proc. wobec 9,1 proc. dla całej Europy. Sam Brexit był szeroko dyskutowany przez pierwsze dwa tygodnie po referendum. Zależnie od tego, którą gazetę się czytało, przepowiadano mniejszą bądź większą katastrofę i to nie tylko dla Wielkiej Brytanii, ale w całej Europie. Nie chcę mówić, że ostatecznie takich efektów nie będzie, bo po prostu nadal jest wiele niewiadomych. Niemniej mogę powtórzyć z całym przekonaniem: w ponad pięć tygodni po referendum nadal nie widzimy żadnych niekorzystnych efektów Brexitu. Jako Brytyjczyk, który jest zmuszony zaakceptować taki, a nie inny wynik głosowania, obserwuję, że nie powstrzymało on inwestorów.

A nie jest to pana zdaniem polowanie na okazję, bo funt jest tak tani?

Zgoda, to też jest motywacja do kupowania brytyjskich firm, które wcześniej były za drogie. Ale nie obawiam się negatywnych skutków dla biznesu, ani w średnim, ani w dłuższym wymiarze czasu.

Słowackie Ministerstwo Finansów właśnie opublikowało prognozę, że z powodu Brexitu w tym kraju pracę straci 4 tys. osób zatrudnionych w motoryzacji, a tempo wzrostu PKB spadnie o 0,2–0,9 pkt procentowego. Czy nie obawia się, że te niekorzystne zmiany dotkną także fabrykę Kia?

Nie chcę mówić, że działamy w ochronnym balonie. Ale auta, jakie produkujemy w Żylinie – Sportage, Cee’d i Venga są naszymi sztandarowymi modelami i z ich sprzedażą nie ma żadnych kłopotów. Nie widzę więc szkód, jakich obawia się słowackie Ministerstwo Finansów w naszym biznesie, i to nie tylko w tym roku, ale i w kolejnych latach. Czasami mam wrażenie, że gdyby w jednym pokoju zgromadzić 100 ekonomistów, to każdy z nich miałby inną opinię. Zgadzam się, że na rynku jest dzisiaj wiele niepewności, czytam bardzo negatywne prognozy, ale wszystkie przyjmuję z wielką ostrożnością. Jestem głęboko przekonany, że za pięć lat sami będziemy siebie pytać: i o co było tyle hałasu? Wierzę, że Wielka Brytania podpisze z UE umowę o wolnym handlu, że nadal będzie swobodny przepływ pracowników. I że tak naprawdę, poza symbolami, nic się nie zmieni.

W takim razie jakie są pana prognozy na ten rok?

W I połowie roku rynek zwiększył się o ponad 9 proc. w porównaniu z 2015. Druga połowa tego roku zapewne będzie nieco gorsza, ale sądzę, że 2016 zakończy się wzrostem europejskiej sprzedaży na poziomie ok. 5 proc. W tej chwili widzę silny rynek w Hiszpanii, we Włoszech, zadowolony jestem także z sytuacji w Polsce, gdzie rynek nas nieustannie zaskakuje. Ten rok znów będzie rekordowy. Jedyny rynek, który spada – to Holandia. Tak więc większość ważnych rynków jest na silnym plusie. Zakładam, że w tym roku w Europie sprzedamy ponad 425 tys. aut. A cały rynek zbliża się już do wielkości z czasów poprzedzających ostatnią recesję.

CV

Michael Cole jest szefem europejskiej części Kii od prawie pięciu lat. W koreańskim koncernie pracuje od 2009 roku. Wcześniej odpowiadał m.in. za sprzedaż w Europie aut Toyoty. Ma 52 lata, jest absolwentem Oksfordu.

Rz: Dlaczego zdecydowaliście się wprowadzić na rynek hybrydowego Niro i ładowaną z gniazdka elektrycznego Optimę?

Widzimy wyraźnie rosnący popyt na bardziej ekologiczne i oszczędne auta. Zresztą bez wprowadzenia tych modeli znacznie trudnej byłoby sprostać unijnym wymaganiom czystości emisji spalin. Kia Motors jest jedną z firm motoryzacyjnych, które nie mają prostej strategii dojścia do celu wyznaczonego przez UE. Zdecydowaliśmy się na wykorzystanie wielu technologii- elektryfikacji, silników hybrydowych czy wreszcie zastosowania włókien paliwowych, które planujemy wprowadzić na rynek w roku 2020. W ciągu najbliższych czterech lat zamierzamy wprowadzić do sprzedaży 11 modeli z „czystym” napędem. Naturalnie równolegle pracujemy nad unowocześnieniem naszych tradycyjnych silników, żeby emitowane spaliny były bardziej czyste. Już zresztą montujemy je w cee’dach. Strategicznie jesteśmy już przygotowani na unijne wymagania emisji spalin, które mają obowiązywać od 2020 roku.

Pozostało 84% artykułu
Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana