Nie słabnie popyt na części z Polski

Początek 2017 r. zapowiada kolejne rekordy w sektorze automotive. Rozwój branży mogą jednak utrudnić kłopoty ze znalezieniem pracowników.

Publikacja: 24.04.2017 21:21

Nie słabnie popyt na części z Polski

Foto: Fotorzepa/Tomasz Jodłowski

Polski przemysł motoryzacyjny może spodziewać się kolejnego rekordowego roku. Takie perspektywy przyniosły opublikowane wczoraj przez branżową firmę analityczną AutomotiveSuppliers.pl wyniki wielkości eksportu w styczniu: jego wartość wyniosła prawie 2 mld euro i zwiększyła się w porównaniu z pierwszym miesiącem ub. roku o 18 proc. To dla branży kolejny dobry sygnał po rekordowym roku ubiegłym, gdy eksport wyniósł 23 mld euro. – Styczeń pokazuje, że branża motoryzacyjna przyspiesza i czeka nas kolejnych 12 rekordowych miesięcy – mówi Rafał Orłowski, partner w AutomotiveSuppliers.pl.

Dynamikę eksportu branży będą napędzać części i akcesoria wysyłane do zagranicznych fabryk samochodów. W styczniu miały one 46-procentowy udział w całej zagranicznej sprzedaży, a ich wartość przekroczyła 911 mln euro. To prawie jedna piąta więcej niż przed rokiem.

Ten dobry wynik to rezultat zwiększającej się produkcji samochodów w fabrykach w Europie. Jak podała w ubiegłym tygodniu reprezentująca europejskich producentów organizacja ACEA, w marcu liczba rejestracji aut w krajach UE zwiększyła się w porównaniu z ub. rokiem o 11,2 proc. i sięgnęła 1,9 miliona sztuk. Ponieważ w kolejnych miesiącach można się podziewać dalszych zwyżek, daje to polskim producentom perspektywę wzrostu zamówień. Zwłaszcza z rynku brytyjskiego, na który eksport w pierwszym miesiącu obecnego roku zwiększył się o 32 proc. w ujęciu rocznym, oraz niemieckiego i czeskiego (wzrost po 19 proc.).

Na tegoroczny wzrost eksportu będą także pracować niedawno uruchomione nowe inwestycje.

Więcej nowych fabryk

Przykładowo jesienią ub. roku amerykański Henniges Automotive uruchomił w Prudniku produkcję komponentów do amortyzacji, w lipcu w Opolu fabrykę elementów układu kierowniczego otworzył Global Steering Systems, a miesiąc wcześniej w Stalowej Woli ruszyła kolejna, trzecia w Polsce fabryka niemieckiego Uniwheels, produkującego felgi. Z kolei w I kwartale tego roku zakończył się w Złotoryi pierwszy etap budowy zakładu firmy Borgers AG produkującej elementy wygłuszeniowe i wykładziny. W roku 2017 firma planuje zatrudnienie na poziomie ok. 100 osób, a w latach 2019–2020 będzie tam już 500–600 osób.

W przypadku eksportu samochodów wzrost prawdopodobnie nie będzie już tak spektakularny, choć w styczniu zwiększył się o 15,6 proc. r./r. do 571,6 mln euro.

Dobre perspektywy ma zwłaszcza fabryka Opla w Gliwicach. W ub. roku wyprodukowała ponad 201 tys. samochodów, w czym znaczna zasługa dużego popytu na nowy model Astry. Zwiększyła się także oferta, bo we wrześniu rozpoczęto produkcję nowego modelu – Holdena Astry przeznaczonego dla klientów z Australii i Nowej Zelandii. Główne rynki eksportowe to jednak Wielka Brytania i Niemcy. – Gliwicki zakład Opla to jeden z największych eksporterów w Polsce. Spodziewamy się, że utrzymamy tę mocną pozycję również w tym roku – mówi Andrzej Korpak, dyrektor generalny General Motors Manufacturing Poland.

W 2017 r. na pewno wzrośnie eksport produkowanych w Polsce volkswagenów. To za sprawą uruchomionej jesienią ub. roku fabryki Craftera we Wrześni, którą opuściło już ponad 10 tys. pojazdów.

– Przez następne dwa lata będziemy wdrażać do produkcji kolejne warianty modelu Crafter, aby w 2018 osiągnąć wielkość produkcji 100 tys. samochodów rocznie – zapowiada Ralf Nitzschke, dyrektor fabryki Craftera. Można się spodziewać także dobrych wyników produkcyjnych zakładu w Poznaniu, gdzie powstają dwa modele: Caddy i Transporter. W ub. roku linie produkcyjne opuściło rekordowe 185 tys. samochodów, a liczba zamówień była tak duża, że w grudniu fabryka pracowała także pomiędzy świętami a Nowym Rokiem.

Natomiast na podobnym poziomie jak przed rokiem powinna się utrzymać produkcja w tyskiej fabryce FCA Poland. Z zakładu wyjechało wtedy prawie 273,8 tys. aut. W ub. zakończono jednak w Tychach produkcję Forda Ka, co już przełożyło się na słabsze wyniki I kwartału 2017: wyprodukowano 77,1 tys. sztuk, co w porównaniu z pierwszymi trzem miesiącami rok wcześniej jest wynikiem gorszym o blisko jedną dziesiątą. Producent zakłada mimo to, że brak fordów uda się nadrobić samochodami z Grupy FCA. Od stycznia ich produkcja zwiększyła się o 421 aut.

Brakuje pracowników

Problemem branży będą jednak kłopoty z zatrudnieniem. Dzięki nowym inwestycjom uruchomione będą setki rekrutacji, podczas gdy już teraz działający producenci mają kłopoty z naborem.

– Mała liczba kandydatów to problem co trzeciej firmy – mówi Jacek Opala, dyrektor rozwoju sprzedaży firmy Exact System zajmującej się kontrolą jakości produkowanych komponentów. Ponadto w kraju coraz bardziej brakuje osób o odpowiednim dla branży wykształceniu.

Zdaniem Rafała Orłowskiego, rekrutacja pracowników będzie największym wyzwaniem dla motoryzacji nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Opinie

Adam Krępa, prezes Federal-Mogul Gorzyce

Wielkość produkcji jest zależna od strategii firmy. Klient może mieć większe zapotrzebowanie, ale będzie ono dzielone na zakłady w różnych krajach. Może się więc okazać, że mimo większego popytu produkcja w danym zakładzie pozostanie taka sama. Tak jest teraz w Gorzycach. Zbliżyliśmy się do takiego poziomu, przy którym praktycznie nie zwiększamy już naszych przychodów. Osiągnęliśmy punkt kulminacyjny, gdzie widzimy, że więcej nie będziemy na razie sprzedawać. Ale wiąże się to m.in. z faktem, że pewien segment biznesu spada, a inny rośnie. Np. liczba naszych części do silników Diesla maleje, a rośnie dla benzynowych. Gdyby diesel nie spadał, z roku na rok mielibyśmy duże przyrosty, a tak te segmenty się bilansują. Cały czas prowadzimy natomiast inwestycje, bo wymogi dla silników benzynowych rosną, jakość musi być coraz wyższa.

Ryszard Jania, prezes Pilkington Automotive Poland

Duży skok został zrobiony wcześniej, jeszcze w ub.r. Teraz firmy działają już na wyższym pułapie sprzedażowym. Dlatego kolejnej skokowej zmiany raczej się nie spodziewam. Natomiast cały czas trzeba myśleć, jak się rozwijać dalej. Nowe inwestycje w produkcję samochodów realizowane przykładowo na Słowacji będą się przekładać na wzrost zamówień, ale jeszcze nie w tym roku. Inwestycje w zwiększenie zdolności produkcyjnych nie są teraz konieczne. Nasza firma, jak i zakłady działające w sąsiedztwie już wykonały wcześniej to, co miały zrobić. W tej chwili działamy na wyższym pułapie zamówień i wydaje się, że ten poziom pozostanie na razie stabilny. Dalsze inwestycje mogą być powiązane z nowymi modelami aut, ale raczej tymi, które wymieniają dotychczasowe, czyli mamy tu do czynienia ze wzrostem jakościowym.

Polski przemysł motoryzacyjny może spodziewać się kolejnego rekordowego roku. Takie perspektywy przyniosły opublikowane wczoraj przez branżową firmę analityczną AutomotiveSuppliers.pl wyniki wielkości eksportu w styczniu: jego wartość wyniosła prawie 2 mld euro i zwiększyła się w porównaniu z pierwszym miesiącem ub. roku o 18 proc. To dla branży kolejny dobry sygnał po rekordowym roku ubiegłym, gdy eksport wyniósł 23 mld euro. – Styczeń pokazuje, że branża motoryzacyjna przyspiesza i czeka nas kolejnych 12 rekordowych miesięcy – mówi Rafał Orłowski, partner w AutomotiveSuppliers.pl.

Pozostało 92% artykułu
Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Materiał Promocyjny
Nowe finansowanie dla transportu miejskiego w Polsce Wschodniej
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Materiał Promocyjny
Sieć kampusowa 5G dla bezpieczeństwa danych
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana
Archiwum
Toyota wstrzymuje testy po tragicznym wypadku Ubera