Jednostki do Mercedesów będą co prawda pierwsza produkcją segmentu premium, ale fabryk silników mamy już klika. To zakłady General Motors Manufacturing Poland w Tychach produkujące dla Opla, fabryka w Jelczu-Laskowicach należąca do Toyoty, zakłady w Wałbrzychu dostarczające silniki miejskich  modeli Toyoty, Citroena i Peugeota oraz znajdująca się w Polkowicach fabryka silników będąca własnością Volkswagena. Według branżowej firmy analitycznej AutomotiveSuppliers.pl, w 2015 roku wartość eksportu silników wysokoprężnych (benzynowe liczone są razem z częściami i komponentami do produkcji aut) przekroczyła 2 mld euro.

Nie tylko nowa fabryka silników Mercedesa przyniesie wzrost eksportu jednostek napędowych. General Motors inwestuje ćwierć miliarda euro w zakład w Tychach, skąd już w przyszłym roku maja wyjeżdżać całkowicie nowe, 4-cylindrowych jednostek przeznaczonych dla opli Astra, Insignia i Meriva. Będzie to cała rodzina silników o pojemności 1,6 litra, mocach od 95 do 136 koni mechanicznych, bardzo wytrzymałych i oszczędnych. W przyszłości mogą trafić także pod maski samochodów innych producentów. – To będzie bardzo nowoczesny produkt, który otwiera możliwości dalszego rozwoju zakładu i wzrostu zatrudnienia – deklarują przedstawiciele General Motors Manufacturing Poland.

Koncern rozbudowuje o blisko jedną trzecią istniejące hale produkcyjne i instaluje nowe linie. Ich zdolności będą sięgać 200 silników rocznie. Produkcja będzie w dużym stopniu zautomatyzowana. Ponieważ na miejscu będzie powstawać znacznie więcej elementów silnika niż w przypadku obecnej jednostki, dotychczasowy montaż przekształci się w pełny proces produkcji. Większość nowych silników będzie produkowana dla gliwickiej fabryki Opla. Rozbudowa fabryki w Tychach pozwoli zwiększyć zatrudnienie u poddostawców. Część elementów do produkcji będzie jednak dostarczana z zagranicy: taki sam silnik General Motors już produkuje na Węgrzech.

Silniki z polskich fabryk cieszą się dobrą opinią u producentów samochodów. Zdaniem Pawła Gosa, szefa firmy Exact Systems kontrolującej jakość produkcji w branży motoryzacyjnej,  w przypadku wyboru Jawora pod nową fabrykę silników dla Mercedesa przysłowiowym języczkiem u wagi mogła okazać się wykwalifikowana kadra pracownicza i niższe koszty zatrudnienia. W porównaniu do Niemiec są średnio trzy razy niższe. – Teza, że Polska jest „low-cost country” byłaby jednak mylna, gdyż do naszego kraju dużo lepiej odnosi się określenie „best-cost country”, gdyż zapewniamy najlepszą relację ceny do jakości – podkreśla Gos.