PSA testuje nową technologię aut elektrycznych

PSA Peugeot Citroen przygotowuje się do testowania pojazdów elektrycznych z oryginalnym generatorem ładowania baterii, bo szuka użytkowego rozwiązania, aby gonić rywali, Toyotę i Renaulta-Nissana

Publikacja: 14.07.2016 16:42

PSA testuje nową technologię aut elektrycznych

Foto: materiały prasowe

Zdaniem zwolenników technologii nazywanej „range extender” (przedłużacz autonomii), której pionierem był w 2011 r. General Motors w Chevrolecie Volt,   sprzedaż tego rodzaju napędu będzie rosnąć, bo silniki benzynowe będą coraz lżejsze i bardziej sprawne.  Pojazdy elektryczne będą zatem mogły posiadać mniejsze baterie, bo ich waga i cena są największymi hamulcami w rozwoju tego rodzaju środków transportu.

Izraelska firma typu start-up Aquarius Engines podała, że duża europejska firma samochodowa zgodziła się sfinansować dalsze prace i testy drogowe jej generatora o jednym tłoku.

PSA potwierdziła udział w tym przedsięwzięciu. – Jesteśmy w  trakcie oceniania tej technologii. Nie ma żadnej decyzji – stwierdził szef działu R&D, Gilles Le Borgne.

Z inicjatywy prezesa Carlosa Tavaresa PSA przystąpiła do całkiem nowego programu elektryfikacji swych modeli, a dotąd stawiała wyłącznie na hybrydy z dieslami i  na technologię elektryczną Mitsubishi. Do 2021 r. ma ambicję sprzedawania 11 nowych modeli elektrycznych i hybryd z silnikami benzynowi. Badała też możliwość innej oryginalnej drogi: produkcji hybryd na sprężone powietrzne, ale nigdy nie doszła do stadium produkcji seryjnej.

Tańsza autonomia

„Range extender” może okazać się dobrym sposobem zwiększenia autonomii pojazdu, bez dużego wzrostu jego ceny, zwłaszcza gdy będzie to mały model. Według Aquariusa, pojazd z takim mechanizmem kosztowałby ok.17 tys. dolarów wobec 25 tys. w przypadku klasycznej hybrydy i 40 tys. za pojazd elektryczny, w  którym koszt baterii wynosiłby połowę.

Izraelska firma dodała, że na początku 2017 r. jej klient będzie testować na drogach kilka prototypów z jej rozwiązaniem. W przypadku dawnego Volta, był to klasyczny silnik benzynowy 1,4 litra, natomiast zastosowany obecnie w BMW i3 jest jednostką dwucylindrową. Oba działają jak zwykły generator elektryczności.

Aquarius wykorzystała inna zasadę: tłok porusza się bez korbowodu i panewek, wytwarza prąd poruszając się tam i z powrotem w cewce w polu eletromagnetycznym. Według producenta, wydajność energetyczna jest dwukrotnie większa.

Toyota również przedstawiła w 2004 r. projekt „liniowego generatora o wolnym tłoku”, ale nie wyjaśniła, co zamierza zrobić z tą technologią.

Renault, prekursor wraz z Nissanem w napędzie elektrycznym ma własny prototyp, ale nie zamierza z niego korzystać. – Zwiększymy autonomię pojazdów elektrycznych, ale zrobimy to bez „range extendera” – oświadczył dyrektor spółki holdingowej tego sojuszu, Arnaud Deboeuf.

Renault-Nissan przyglądał się koncepcji Aquariusa, ale postanowił nie wchodząc w nią, bo  uważa, że dodanie silnika benzynowego nawet o pojemności 600 ccm fałszuje ideę zerowych emisji i mogłoby stworzyć problem, jeśli np. centrum miasta zostanie w przyszłości zastrzeżone tylko dla pojazdów w pełni elektrycznych.

Zdaniem zwolenników technologii nazywanej „range extender” (przedłużacz autonomii), której pionierem był w 2011 r. General Motors w Chevrolecie Volt,   sprzedaż tego rodzaju napędu będzie rosnąć, bo silniki benzynowe będą coraz lżejsze i bardziej sprawne.  Pojazdy elektryczne będą zatem mogły posiadać mniejsze baterie, bo ich waga i cena są największymi hamulcami w rozwoju tego rodzaju środków transportu.

Izraelska firma typu start-up Aquarius Engines podała, że duża europejska firma samochodowa zgodziła się sfinansować dalsze prace i testy drogowe jej generatora o jednym tłoku.

Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana