Rekordowy, choć nieco słabszy niż wcześniej prognozowano – tak wygląda ubiegłoroczny eksport polskiej motoryzacji. Według przedstawionej w poniedziałek prognozy monitorującej sektor firmy AutomotiveSuppliers.pl, wartość zagranicznej sprzedaży branży w 2017 r. ma sięgnąć 25,5 mld. euro. To o pół mld mniej, niż zakładano wcześniej. Wpłynął na to słabnący eksport samochodów osobowych, będący konsekwencją mniejszej produkcji.

– Trend spadkowy w segmencie aut trwa nieprzerwanie od czerwca 2017 r. – podkreśla Rafał Orłowski, partner w AutomotiveSuppliers.pl. W październiku (dane miesięczne publikowane są z opóźnieniem) eksport aut spadł o 4,6 proc. w ujęciu rocznym i wyniósł 570 mln euro. Z kolei po 10 miesiącach wartość ich sprzedaży wyniosła 5,8 mld euro, co jest wynikiem słabszym od ubiegłorocznego o prawie 1 proc.

Cała branża nadganiała za to eksportem części i komponentów. Po pierwszych 10 miesiącach ub. roku był on wart 9,5 mld euro, a w październiku wyniósł przeszło 1 mld euro, co dało roczny wzrost na poziomie 17 proc. W efekcie od stycznia do października 2017 r. łączna zagraniczna sprzedaż sektora (razem z autobusami, ciężarówkami i silnikami) sięgnęła 21,1 mld euro, poprawiając rezultat z pierwszych dziesięciu miesięcy ub. roku o ponad 9 proc.

Wszystko wskazuje, że części i akcesoria będą również w przyszłości odgrywać decydującą rolę w eksporcie polskiej motoryzacji. W ub. roku stanowiły prawie jego połowę.

Pomogły inwestycje

Według AutomotiveSuppliers.pl, o rosnącym trendzie w eksporcie komponentów i części decydują zarówno producenci już obecni w Polsce, jak i nowi inwestorzy. A tych drugich przybywa. – Tylko pomiędzy lipcem a październikiem 2017 r. otwarto kilka zakładów, w których docelowo znajdzie zatrudnienie co najmniej półtora tysiąca osób – informuje Orłowski. Kolejne miejsca pracy pojawią się w zakładach, których budowa dopiero się rozpoczęła lub zbliża się do finału. Przykładem jest inwestycja koncernu Mabuchi, który w Bochni stawia fabrykę podzespołów elektrycznych – małych silników stosowanych do napędu szyb, lusterek czy centralnych zamków. Kolejnym – fabryka LG Chem w Kobierzycach, mająca produkować baterie do samochodów elektrycznych. Na większy eksport wpłyną także nakłady na wzrost zdolności fabryk już działających. Przykładowo: prawie 200 mln euro zainwestuje Bridgestone w Poznaniu i w Stargardzie, gdzie nowe linie pozwolą w ciągu 5 lat zwiększyć produkcję opon o jedną piątą.

Coraz bardziej widocznym trendem w eksporcie stanie się wzrost znaczenia silników. Wpłyną na to m.in. dwie nowe duże inwestycje: budowa przez Daimlera fabryki w Jaworze oraz rozbudowa zakładów FCA w Bielsku-Białej. W perspektywie jest także uruchomienie nowego rodzaju eksportu – napędów hybrydowych z zakładów Toyoty, która w Wałbrzychu oraz w Jelczu-Laskowicach będzie produkować do hybryd przekładnie oraz silniki. – Polska stanie się dla Toyoty centrum produkcyjnym komponentów hybrydowych dla europejskich modeli naszej marki – zapowiada Witold Nowicki, wiceprezes Toyota Central Europe i członek zarządu Toyota Motor Poland.

Słabnie magnes astry

Z eksportem samochodów będzie gorzej. Na ewentualny wzrost może wpłynąć jedynie Volkswagen Poznań, w którym w 2017 r. produkcja wzrosła do 240 tys. pojazdów ze 185 tys. rok wcześniej. Przyczyniło się do tego rozpoczęcie produkcji craftera we Wrześni, ale też zwiększony popyt na caddy.

– W porównaniu z 2016 r. produkcja caddy zwiększyła się w ub. roku o 3,8 proc. – informuje Dagmara Prystacka, rzecznik Volkswagena Poznań. W pozostałych dwóch fabrykach – Opla w Gliwicach oraz FCA w Tychach – produkcja w ub. roku, a więc także eksport, spadły. W Tychach przyczyną jest zakończenie w 2016 r. produkcji forda ka. W sumie z tyskich zakładów FCA Poland wyjechało w 2017 r. 263,4 tys. samochodów. Fabryka Opla w Gliwicach nie podała wielkości produkcji, ale zapotrzebowanie na astrę spada.

Zdaniem ekspertów mniejsza produkcja aut to niedobry prognostyk, bo w Europie sprzedaż samochodów rośnie – w 2017 r. zwiększyła się r./r. o 3,4 proc. Gdyby natomiast zaczęła spadać, polskie fabryki mogłyby wpaść w tarapaty.

Osobowe w dół, za to ciężarowe mocno w górę

W eksporcie pojazdów znacznie lepsze wyniki niż samochody osobowe uzyskują ciężarówki. W okresie od stycznia do października ub. roku wartość zagranicznej sprzedaży pojazdów ciężarowych przekroczyła poziom 2,2 mld euro i zwiększyła się w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej o prawie 58 proc. W samym październiku eksport ciężarówek był wart 200 mln euro i zwiększył się w ujęciu rocznym o 47 proc. Jest to efektem rosnącej produkcji w zakładach MAN w Niepołomicach, a także Volkswagena we Wrześni, gdzie powstaje nowy Crafter.

Na 2018 rok FCA Poland prognozuje utrzymanie ubiegłorocznego poziomu produkcji. W 2017 r. zwiększyła się o 4 proc. produkcja modeli Fiat 500 oraz Abarth 500. Ponad 99 proc. wyprodukowanych w Tychach aut trafiło za granicę. W przypadku Opla w Gliwicach produkcja w 2017 r. okazała się niższa niż w 2016, ale porównanie odnosi się do wysokiej bazy – 2016 r. był dla fabryki jednym z najlepszych. Niepokojącym dla Gliwic sygnałem może być natomiast ograniczenie produkcji astry w Wielkiej Brytanii, a przede wszystkim zmiana właściciela, który także w Gliwicach może podjąć podobne decyzje.

Opinia

Mirosław Michna partner w KPMG, szef zespołu doradców dla branży motoryzacyjnej

Większą wiarę przywiązuję do wzrostu eksportu części. W przypadku samochodów decyzje produkcyjne zapadają poza Polską. To budzi niepokój, bo przy wzroście popytu na rynkach europejskich produkcja u nas, która niemal w całości jest eksportowana, nie rośnie. To mało optymistyczny wskaźnik. Nie jest to do końca normalne. Tym bardziej że sytuacja powinna być w miarę symetryczna. Eksport części rośnie, bo zwiększa się popyt na nowe samochody, ale tych z Polski wyjeżdża mniej. Mam nadzieję, że większego tąpnięcia jednak nie będzie, a koniunktura w Europie Zachodniej nam pomoże. Zastanawiam się natomiast, co będzie, gdy europejski rynek osłabnie i co wtedy stanie się z naszą produkcją.