W niedzielę ok. godz. 1 na autostradzie M3 na wschodzie Węgier doszło do wypadku autokaru z polskimi turystami. W pojeździe było 59 osób. 12 zginęło, kolejnych dziesięciu pasażerów jest w stanie ciężkim i przebywa w szpitalach na Węgrzech. Pozostałe 37 osób odniosło lekkie obrażenia. Pasażerowie pochodzili głównie z Podkarpacia. Autokar wiozący turystów, którzy wracali z pielgrzymki do Medjugorje w Bośni i Hercegowinie, zmierzał w kierunku miasta Nyiregyhaza na wschodzie Węgier. W okolicy miejscowości Mezokeresztes wpadł do rowu i przewrócił się. Według wstępnych informacji węgierskiej policji kierowca zasnął podczas jazdy. Został już zatrzymany.

Czytaj więcej

31 sierpnia mija ważny termin dla właścicieli działek. Szturm na urzędy o wydanie "wuzetek"

Nie każdy kierowca nadaje się do nocnej jazdy. Ekspert mówi o predyspozycjach

PAP zapytała psychologa transportu, jaki jest najczęstszy mechanizm takich zdarzeń. – Zdarza się, że w tak długich trasach nie wszystkie organizmy radzą sobie ze zmęczeniem – powiedział dr Korchut. Dodał, że dzieje się tak np. podczas monotonnej jazdy. Ekspert wskazał, że przy doborze kierowcy do obsługi danej trasy pod uwagę powinna być brana jej specyfika, np. nasycenie bodźcami. Zaznaczył, że zupełnie czym innym jest prowadzenie pojazdu w mieście, w sytuacji dużego natężenia ruchu, a czym innym nocna jazda na autostradzie, gdy ruch jest niewielki, a monotonia daje o sobie znać.

Zaznaczył, że jazda nocą jest specyficzna. – Pomimo że trzeba być cały czas skupionym na obserwacji trasy i gotowym na nieoczekiwane zdarzenia, ciemność potęguje niepewność, jest to jednak monotonne i niektórzy kierowcy nie nadają się do takiej jazdy – wyjaśnił.

Wskazał ponadto, że różne trasy wymagają od kierowców różnego tempa reakcji. Jak mówił, osoba prowadząca autokar na górskich serpentynach, musi reagować spokojnie, z rozwagą, by nie dochodziło do sytuacji, w której proces analizy i decyzji jest poprzedzany nieprzemyślanym działaniem. Szybkie reakcje – wskazał – są z kolei wymagane od kierowcy autokaru, który porusza się po ruchliwej autostradzie czy też w ruchu o dużym natężeniu. Ekspert ocenił, że wskazane byłoby dobieranie pracowników z uwzględnieniem ich predyspozycji do pracy w danych warunkach. – Z tego, co wiem, tego się nie robi – zaznaczył.

Czytaj więcej

Jak używać kierunkowskazów na rondzie? Ten błąd wciąż popełnia wielu kierowców

Wiek kierowcy nie musi być wadą. Doświadczenie może działać na jego korzyść

Dopytywany o związek wieku kierowcy z tymi predyspozycjami dr Korchut ocenił, że starszy wiek kierowcy przemawia na jego korzyść, jako że wiąże się z większym doświadczeniem. – Często posądza się proces starzenia o wszystkie niecności, jakich świat doznaje z tego powodu. To jest nieprawdą – podkreślił ekspert. Zaznaczył, że zasnąć za kierownicą można w każdym wieku, jeżeli nie jest się wypoczętym i nie ma się predyspozycji do jazdy w nocy.

Ekspert zastrzegł, że mówi w tym kontekście o osobach w wieku mieszczącym się w granicach aktywności zawodowej, czyli do ok. 65. roku życia. – Oczywiście, w późniejszym wieku człowiek stopniowo traci nabytą sprawność, jednak proces ten postępuje powoli. Przykładem może być sprawność wzrokowa. Coraz gorzej radzimy sobie w ciemności, mamy większą wrażliwość na „porażenie” światłem jadących z naprzeciwka pojazdów – wyjaśnił dr Korchut. Zastrzegł, że jest to jednak charakterystyczne dla późnego starzenia.

Czytaj więcej

Niedobór tlenu i siarczysty mróz. Tak ewoluowały psy, by nam towarzyszyć

Mikrosen za kierownicą trwa tylko kilka sekund. To wystarczy, by stracić kontrolę

PAP poprosiła psychologa transportu o wyjaśnienie zjawiska tzw. mikrosnu. Ekspert wytłumaczył, że jest to bardzo krótkie, kilkusekundowe „wyłączenie się organizmu”, który domaga się regeneracji. Wskazał, że można je porównać do zawężenia pola świadomości. Zastrzegł przy tym, że zjawisko to dotyczy osób w różnym wieku, nie tylko starszych.

Dr Korchut dodał, że kierowcy – nie tylko zawodowi – powszechnie doświadczają również innego zjawiska. – Jedziemy tak, jakbyśmy jechali sterowani automatycznym pilotem. Nagle łapiemy się na tym, że przejechaliśmy kilka kilometrów i nie pamiętamy, jak do tego doszło, że już jesteśmy w tym miejscu – wyjaśnił. Wskazał, że dzięki podzielności uwagi, mimo że odpływamy myślami w innym kierunku, nie kodując świadomie tego, co dzieje się w tym momencie, prowadzimy pojazd prawidłowo.

Ekspert przypomniał, że w nowszych pojazdach wprowadzane są systemy, które ostrzegają kierowcę, że traci tor jazdy. Zaznaczył, że takie rozwiązania są wykorzystywane także w autobusach i dodał, że dobrze by było, gdyby w takie urządzenia wyposażane były autokary wykorzystywane przy nocnych trasach. Dr Korchut wskazał, że czynnik ludzki w zderzeniu z czynnikiem czysto mechanicznym tworzy ogromne ryzyko, które może zamienić się w wypadek. Dodał, że wypadki takie jak ten, który miał miejsce na Węgrzech, zdarzają się coraz rzadziej, ale nie jesteśmy w stanie zupełnie ich wyeliminować.