Świadomy kierowca jeździ bezpieczniej, bardziej ekologicznie i taniej.

Chociaż według wstępnych danych policji w 2017 roku było o 2,8 proc. mniej wypadków drogowych niż w 2016 roku (32 705), oraz mniej ofiar i rannych, to i tak pod względem liczby ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców nasz kraj plasuje się w ścisłej czołówce Europy. – Zarządzający w firmach posiadających duże floty świetnie wiedzą, jakie koszty społeczne i ekonomiczne wiążą się ze skutkami wypadków – przyznaje Bogumiła Czernecka ze Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych.

Procedury i zdrowy rozsądek

Flota to poważny składnik majątkowy lub kosztowy każdego przedsiębiorstwa. jeżeli auta są eksploatowane nadmiernie i nieostrożnie, to roczne koszty eksploatacji rosną, ponieważ należy wymieniać szybciej zużywające się opony, układy hamulcowe, elementy zawieszenia, nie wspominając o nadmiernym zużyciu paliwa lub drobnych uszkodzeniach blacharsko-lakierniczych.

Batem na rajdowe zapędy kierowców jest monitorowanie przejazdów za pomocą systemu GPS oraz wprowadzanie działań motywujących

– Osoba zarządzająca służbowymi samochodami powinna znać szkodowość swojej floty: rodzaj uszkodzeń (parkingowe czy kolizje), kto jest sprawcą, koszt likwidacji szkód. Co kwartał lub co pół roku przygotowywać raporty i kontrolować szkodowość. Przygotować program, który ją ograniczy – wylicza członek SKFS Jacek Częścik.

Większe organizacje chętnie wykupują szkolenia, które łączą szkolenie na torze (Safe Driving) ze szkoleniem z jazdy eco/defensywnej / fot. Opel

Batem na rajdowe zapędy kierowców jest monitorowanie przejazdów za pomocą systemu GPS oraz wprowadzanie działań motywujących i przemawiających do rozsądku. Także stosowanie i konsekwentne egzekwowanie odpowiednich zapisów w polityce flotowej, zwanej często regulaminem użytkowania pojazdów służbowych, może znacząco podnieść świadomość kierowców w zakresie bezpieczeństwa na drodze. – Obowiązkiem zarządzającego parkiem samochodowym jest tworzenie procedur, które uwzględniają najczęstsze zagrożenia dla bezpieczeństwa pojazdów oraz ich użytkowników – przypomina specjalista ds. Oceny Ryzyka w Hestia Loss Control Tomasz Tkaczyk.

Radzi, aby kierowców jeżdżących najostrożniej nagradzać wymianą pojazdu na nowy lub wyższej klasy czy z lepszym wyposażeniem. – Zamiennie można też zastosować nagrody finansowe wypłacane miesięcznie, kwartalnie lub raz w roku – podsuwa pomysł. Zaznacza, że nie należy zapominać o drugiej stronie systemu motywacyjnego, który obok nagród za rozważną i bezpieczną eksploatację powinien zawierać taryfikator kar dla kierowców nieroztropnie korzystających z przydzielonego im mienia firmowego. – Można zastosować udział własny w finansowaniu napraw, utrata premii czy potencjalnych nagród, otrzymanie auta niższej klasy, degradacja stanowiska pracy albo utrata możliwości korzystania z pojazdu do celów prywatnych – wymienia Tkaczyk.

Zawsze warto uczyć

Czernecka podkreśla, jak ważne jest szkolenie kierowców samochodów służbowych, podnoszenie ich świadomości, zwracanie uwagi na to, aby codziennie bezpiecznie wrócili do domu. – Polecam każdemu skorzystanie z symulatora dachowania. Uczy dodatkowo zachowania porządku w samochodzie i nawyku przewożenia rzeczy w bagażniku, a nie w przestrzeni pasażerskiej, zapinania pasów przez kierowców oraz pasażerów – stwierdza Czernecka.

Należąca do Skody Szkoła-Auto przeszkoliła w zeszłym roku ponad 5 tys. kursantów, z firm jak i klientów indywidualnych. – Około 80 proc. to pracownicy firm i instytucji – precyzuje przedstawiciel Szkoły-Auto Michał Zmitrowicz. Dodaje, że duże i średnie firmy coraz częściej szkolą się wykorzystując plan szkoleń, działają na podstawie firmowej polityki bezpieczeństwa, mają jasno określony sposób wdrożenia nowych kierowców, i szkoleń okresowych dla starszych stażem użytkowników pojazdów. Ale jest jeszcze sporo firm, szczególnie tych mniejszych, które realizują szkolenia jako działanie eventowe lub szkolą incydentalnie.

Największym zainteresowaniem firm cieszą się szkolenia z zakresu bezpiecznej jazdy realizowane na torze szkoleniowym z wykorzystaniem kurtyn wodnych i szarpaka / fot. Skoda

– Od prawie roku realizujemy szkolenia dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw które dofinansowywane są z UE. Szkolenia cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, a kwota dofinansowania wynosi nawet do 80 proc.. Dzięki tym funduszom wiele przedsiębiorstw stać na te szkolenia – stwierdza Zmitrowicz. Szkoła podaje, że największym zainteresowaniem cieszą się szkolenia z zakresu bezpiecznej jazdy realizowane na torze szkoleniowym z wykorzystaniem kurtyn wodnych i szarpaka. Większe organizacje chętnie wykupują szkolenia, które łączą szkolenie na torze (Safe Driving) ze szkoleniem z jazdy eco/defensywnej.

– Firmy coraz częściej chcą wiedzieć więcej na temat uczestników szkoleń, chcą znać ich słabe i mocne strony. Szukają również możliwości rozwoju kierowców nie tylko w zakresie sprawności prowadzenia samochodu ale również w budowaniu świadomej postawy za kierownicą, stąd zajęcia z psychologami transportu, policjantami, strażakami a nawet ze sprawcami i ofiarami wypadków – wyjaśnia Zmitrowicz.

Ubezpieczyciele na tak

Rzecznik Ergo Hestia Arkadiusz Bruliński zapewnia, że szkolenia kierowców opłacają się, choć są różne typy szkoleń o różnej skuteczności. Zajęcia z techniki jazdy, z wykorzystaniem płyt poślizgowych i jazdy poślizgiem czasem odnoszą przeciwny skutek. Niektórym kierowcom dają fałszywe przeświadczenie o skali własnych umiejętności i zachęcają co brawury na drodze, co przynosi opłakane skutki.

– Preferujemy szkolenia edukacyjne podnoszące świadomość kierowców i zwiększające ich bezpieczeństwo. Hestia sama organizuje szkolenia bezpiecznej jazdy i widzimy, że przynoszą one efekty w postaci niższej szkodowości, dochodzącej nawet do 30 proc. W takich przypadkach, w kolejnym sezonie obniżamy składkę o kilkanaście procent – wyjaśnia Bruliński.

Towarzystwa ubezpieczeniowe wolą sprzedawać polisy poprzez brokerów. – Z ich usług i porad warto skorzystać – radzi Częścik. Wskazuje, że brokerzy ułatwią wybór oferty, podpowiedzą, czy warto negocjować udział własny w AC. Broker może również pomóc wynegocjować od ubezpieczeniodawcy fundusz na działania prewencyjne, np. szkolenia z defensywnego stylu jazdy lub na e-learning. – Wykłady poświęcone bezpieczeństwu wpłynęły w mojej flocie na ograniczenie szkód – zapewnia Częścik.

Szkolenia przynoszą efekty w postaci niższej szkodowości, dochodzącej nawet do 30 proc / fot. Skoda

Rolą brokera jest także przypominanie o konieczności przedłużenia polis. – Nie kupujemy wszystkich aut jednocześnie, więc trzeba pamiętać o odnawianiu polis, co może następować co kilka tygodni – zauważa członek SKSF. Brokerzy mogą także likwidować szkody i często robią to sprawnie. Częścik dodaje, że z brokerem warto porozmawiać o ochronie prawnej, szczególnie o roszczeniach osobowych. Są one skutkiem np. potrącenia pieszego, który poniósł uszczerbek na zdrowiu. – Broker może udzielić profesjonalnego wsparcia prawnego, które może przydać się, gdy nasz kierowca jest cały roztrzęsiony tuż po zdarzeniu – wskazuje Częścik.

Ekojazda to większe bezpieczeństwo, a przy okazji mniejsze spalanie i zużycie samochodu

Prawnik może doradzić w jakich okolicznościach można odmówić przyjęcia mandatu, jakie są procedury w przypadku kolizji itp. Kierowcy są zestresowani wypadkiem i telefon do prawnika może być dużym ułatwieniem.

– Ta praca nigdy się nie kończy, bo do floty przychodzą nowe osoby, starzy też się zmieniają. Sprzedawcy znani są z agresywnej jazdy i żeby ich uspokoić przypominam, że na wózku nikt jeszcze nie zrobił dobrego wyniku sprzedaży – podkreśla Częścik.

– Mówiąc o flocie myślimy o firmie, która ma sto lub tysiąc aut. Tymczasem nawet w małym przedsiębiorstwie, które ma zaledwie kilka samochodów, powinny być procedury określające zasady używania samochodów. Poprzez pracodawcę można skutecznie zapobiegać wypadkom drogowym. Osoba, która ginie w wypadku drogowym to społeczna strata ponad trzech-czterech milionów złotych. Dla pracodawcy każdy wypadek to wymierne koszty: od osobowych po rzeczowe – uważa wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Motorowego Mariusz Stuszewski. – Podobnie jest z ekojazdą, która jest nauką prowadzenia samochodu w sposób przewidujący i płynny. Zaledwie dekadę temu nie było zainteresowania takimi szkoleniami. Słyszałem: „Nawet, jeżeli spali dwa litry więcej, to wyda kilkadziesiąt złotych, ale zdobędzie dodatkowe kontrakty za tysiące złotych.” Tymczasem ekojazda to większe bezpieczeństwo, a przy okazji mniejsze spalanie i zużycie samochodu.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Porsche zwiększyło w grudniu sprzedaż aż o 300 proc. w porównaniu z listopadem

Sprzedaż nowych samochodów w 2018 r.: Jest rekord, ale i zaskoczenie

Rejestracje nowych samochodów osobowych i dostawczych w 2018 r. sięgnęły 600,8 tys. sztuk. Jak ...

Panek zaprasza do poloneza

Nie do tańca, ale polskiego auta, które w latach 80. i 90. podbijało nasze ...

Projekt chodzącego pojazdu Hyundai Elevate to jedna z innowacyjnych koncepcji przedstawionych na targach CES

CES | Samochód, który wędruje po schodach i inne niespodzianki

Auta ostro skręcają w stronę sci-fi. CES, odbywające się właśnie w Las Vegas największe ...

Nowy Opel Corsa zdobył tytuł auta roku

Opel Corsa zwyciężył tegorocznej edycji międzynarodowego konkursu AutoBest na najlepszy samochód w cenie do ...

We Share: Dwa tysiące elektrycznych VW w Berlinie

Od połowy 2019 roku Volkswagen startuje w Berlinie z programem wynajmu samochodów - "We ...