„Dziękuję Panu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu” – napisał Sikorski. 

Wewiór: to był „żart”

Informację podaną przez ministra Radosława Sikorskiego sprostował w TVP Info rzecznik MSZ Maciej Wewiór. 

– Uważamy, że to żart, że tych podpisów do tej pory nie ma – powiedział Wewiór portalowi TVP Info.

O wpis Sikorskiego na antenie Radia Zet był pytany szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. – Nic mi o tym nie wiadomo, myślę, że to jest żart (...). Mam wrażenie, że to jest żart à la Roman Giertych. Być może pan Sikorski z Giertychem sobie tak żartują (...). Myślę, że to jest forma żartu pana ministra – odparł.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Słaby żart Radosława Sikorskiego na X

Do wpisu ministra spraw zagranicznych odniósł się również szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz. „Sprawa polskich ambasadorów i paraliżu służby zagranicznej, jaki wywołał min. Sikorski – jest sprawą poważną. Nie wydaje mi się, aby kiepskie żarty były tutaj wskazane” - napisał. „Wielu ambasadorów/kierowników placówek niestety uwierzyło i dostaje gratulacje od kolegów z korpusu dyplomatycznego. Teraz, pełni ambarasu, muszą się z tego głupiego żartu tłumaczyć. Zostali upokorzeni. Minister Spraw Zagranicznych jest o dbania o prestiż polskiego korpusu zagranicznego, a nie od jego upokarzania” - stwierdził.

W odpowiedzi na krytykę Przydacza wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki napisał, że „do nominacji brakuje podpisu Prezydenta, nie Ministra Spraw Zagranicznych. Ten swój konstytucyjny obowiązek wykonuje” - stwierdził.

Dodał, że "upokarza Państwo Polskie ten, kto przez 8 miesięcy nie podpisał nawet jednej nominacji - a nawet listów uwierzytelniających Ambasadorów RP przez poprzednika już nominowanych".

Spór o nominacje ambasadorskie

W połowie marca szef MSZ Radosław Sikorski przypominał, że na nominacje czekają kierownicy placówek w Teheranie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Kijowie. Wcześniej Sikorski apelował do prezydenta o załatwienie tej sprawy pod koniec lutego, na zakończenie swojego exposé w Sejmie. Mówił wówczas, że ucieszyły go wcześniejsze słowa prezydenta, że są na dobrej drodze do porozumienia ws. nominacji ambasadorskich.

Spór między rządem a ośrodkiem prezydenckim w sprawie nominacji ambasadorskich trwa od marca 2024 r. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur, zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu, zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”.

Czytaj więcej

„Nie możemy być frajerami”. Exposé Radosława Sikorskiego w Sejmie

W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d’affaires.