Ministerstwo Infrastruktury podnosi stawki opłat drogowych. Stawka dla pojazdu o dmc od 3,5 do 12 ton wzrośnie o 12 groszy za przejazd kilometra autostrady i drogi ekspresowej (do 0,41 zł dla pojazdu klasy Euro V lub wyższej) oraz o 10 groszy za kilometr drogi krajowej (do 0,34 zł). 

Ceny przejazdu dla pojazdów o dmc powyżej 12 ton klasy Euro VI wzrosną odpowiednio o 16 groszy (do 0,56 zł) i 12 groszy (do 0,42 zł). 

Czytaj więcej

Kontrola międzynarodowych zezwoleń CEMT jednak o czasie

Resort uważa, że w Polsce, w porównaniu ze średnimi stawkami w krajach ościennych, myto jest za tanie i należy je podnieść. Przyznaje, że od 1 stycznia 2022 roku wysokość stawek jest waloryzowana o wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych w okresie pierwszych trzech kwartałów roku ogłaszany przez Prezesa GUS. Waloryzacja ta jednak nie doprowadziła do wyrównania stawek polskich z zagranicznymi. 

Równanie do europejskiego poziomu

MI wskazuje, że przejechanie tirem kilometra kosztuje średnio w Polsce 45 groszy, w Niemczech 128 groszy, a Austrii 126 groszy, na Słowacji 82 grosze, na Węgrzech 57 groszy. 

Ministerstwo podsumowuje, że proponowana zmiana wysokości stawek opłaty elektronicznej ma na celu pozyskanie dodatkowych środków na rozwój infrastruktury, walkę z zanieczyszczeniem środowiska (pojazdy najbardziej zanieczyszczające ponoszą najwyższy koszt z korzystania z infrastruktury), wyrównywanie poziomu polskich stawek opłaty drogowej z poziomami stosowanymi w UE oraz wzrost równowagi międzygałęziowej w transporcie. 

Poza podwyżką wydłużona zostanie sieć płatnych odcinków o 645 km. 

W ocenie skutków regulacji resort wylicza, że przygotowanie do poboru myta wydłużonej siatki dróg będzie łącznie kosztowało w nadchodzącej dekadzie 98 mln zł, zaś dodatkowe wpływy w tym okresie sięgną 34,8 mld zł. Do Krajowego Fundusz Drogowego wpłynie 34,7 mld zł. 

Czytaj więcej

Przewoźnicy intermodalni sięgają do Turcji

Udział myta we wpływach KFD wzrośnie z 12,3 proc. w 2023 roku do 20,8 proc. w przyszłym roku, gdy dzięki podwyżce KAS pobierze dodatkowo 2529 mln zł. 

MI przekonuje, że podwyżki nie uderzą w polski transport, który skoncentrowany jest na usługach międzynarodowych. MI wylicza, że udział przewozów na dystansie do 50 km wynosi w Polsce 37 proc. a w UE 49 proc., natomiast przewozów powyżej 500 km sięga w przypadku polskich przedsiębiorców 15 proc. i jest dwa razy wyższy niż średnia dla UE. 

Resort podlicza również, że ciężkie pojazdy zarejesrtowane w e-Toll mają w 59,7 proc. klasę Euro VI, a w 24,5 proc. Euro V. Ponadto 31 proc. z zarejestrowanych 1,3 mln użytkowników to pojazdy zagraniczne. 

Zły moment na podwyżki

Dla przewoźników wydatki na myto nie stanowią (według MI) „kluczowej pozycji kosztowej”. Jednak przedsiębiorcy są „zaniepokojeni planem rządu”. – To decyzja, która uderzy bezpośrednio w przewoźników — zwłaszcza w małe i średnie firmy – i przekształci koszty logistyczne w nowy ciężar dla całej gospodarki – ostrzega rzeczniczka Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Anna Brzezińska.

Uważa, że podwyżka o ponad 40 proc. to nie „drobna korekta”. – To skok kosztów, który przewoźnicy będą musieli przenieść na klientów albo zniosą go kosztem rentowności. Wyższe opłaty przełożą się na wzrost cen usług transportowych, a w konsekwencji — na wzrost cen towarów w sklepach. Tym samym istnieje realne ryzyko przeniesienia kosztów na klientów końcowych, czyli na zwykłych konsumentów – prognozuje rzeczniczka ZMPD. 

Czytaj więcej

Cywilni przewoźnicy już nie stracą licencji za przewóz czołgu

Podkreśla, że nie jest to właściwy moment na takie uderzenie w sektor. – Branża transportowa zmaga się dziś z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności, presją płacową, wysokimi kosztami obsługi floty oraz coraz bardziej wymagającymi regulacjami. Jednocześnie firmy działają pod presją rosnącej konkurencji ze wschodu, która dodatkowo osłabia ich możliwości finansowe i rynkowe – wskazuje Brzezińska.