Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Komisja Europejska oskarża TikTok o uzależniające mechanizmy?
- Jakie zarzuty dotyczące projektowania aplikacji postawiono TikTokowi przez UE?
- Jakie mogą być potencjalne konsekwencje finansowe dla TikToka w Europie?
- Dlaczego działania UE są szczególnie problematyczne dla modelu biznesowego TikToka?
- Jakie szersze kwestie związane z uzależnieniem młodzieży od mediów społecznościowych rysują się w Europie?
Chińska aplikacja społecznościowa TikTok została w piątek oskarżona o naruszenie przepisów dotyczących treści online poprzez stosowanie uzależniających mechanizmów. Komisja Europejska poinformowała, że platforma może zostać zmuszona do zmiany projektu aplikacji lub naraża się na karę finansową sięgającą nawet 6 proc. globalnych obrotów jej właściciela, spółki ByteDance. Przy przychodach ByteDance szacowanych na ok. 120 mld dol., kara ta mogłaby wynieść nawet 7,2 mld dol.
Komisja przedstawiła swoje zarzuty w formie wstępnych ustaleń po trwającym rok dochodzeniu prowadzonym na podstawie Aktu o usługach cyfrowych (DSA), który nakłada na największe platformy internetowe obowiązek skuteczniejszego przeciwdziałania nielegalnym i szkodliwym treściom.
TikTok skrytykował decyzję regulatora. – Wstępne ustalenia Komisji przedstawiają całkowicie fałszywy i pozbawiony podstaw obraz naszej platformy. Podejmiemy wszelkie możliwe kroki, aby zakwestionować te ustalenia wszystkimi dostępnymi środkami – przekazał agencji Reuters rzecznik TikToka.
Bruksela nie zgadza się na uzależniający algorytm
Zarzuty UE koncentrują się na uzależniającym sposobie projektowania TikToka, obejmującym takie funkcje jak nieskończone przewijanie, automatyczne odtwarzanie filmów, powiadomienia push. Eksperci Komisji wskazują, że funkcje te celowo stymulują układ nagrody w mózgu użytkownika, wyrzucając dopaminę przy każdym kolejnym filmie. To mechanizm identyczny jak w automatach do gier: mózg otrzymuje ciągłe, małe „porcje” satysfakcji, co buduje nawyk natychmiastowej gratyfikacji. W efekcie użytkownik, zwłaszcza młody, traci kontrolę nad czasem spędzanym w aplikacji, co psycholodzy porównują do posiadania „jednorękiego bandyty” w kieszeni.
Bruksela uznała, że TikTok nie przeprowadził wystarczającej analizy wpływu tych funkcji na zdrowie fizyczne i psychiczne użytkowników, w tym dzieci i osób szczególnie wrażliwych. Komisja zarzuca firmie ignorowanie istotnych sygnałów kompulsywnego korzystania z aplikacji, takich jak czas spędzany przez nieletnich w aplikacji nocą czy częstotliwość jej uruchamiania. Zdaniem Komisji TikTok nie wdrożył także odpowiednich, proporcjonalnych i skutecznych środków ograniczających ryzyko, takich jak narzędzia zarządzania czasem ekranowym czy kontroli rodzicielskiej. W związku z tym firma może zostać zobowiązana do zmiany podstawowego projektu swojej usługi. Bruksela często podnosi, że systemy TikToka są zbyt łatwe do obejścia przez dzieci.
– Oczekujemy, że po publikacji tych wstępnych ustaleń TikTok podejmie działania i zmieni sposób działania swojej usługi w Europie, aby chronić nieletnich – powiedziała dziennikarzom unijna komisarz ds. technologii Henna Virkkunen. Dodała, że postępowania wobec innych platform internetowych również są zaawansowane, a decyzji można spodziewać się niebawem.
Co może zrobić Bruksela? Np. nakazać TikTokowi domyślne wyłączanie autoprzewijania dla nieletnich lub wprowadzenie twardych limitów czasowych. TikTok ma prawo zapoznać się z dokumentacją Komisji oraz przedstawić pisemne stanowisko, zanim regulator wyda ostateczną decyzję.
Czytaj więcej
Założyciel Oracle w wieku 81 lat, nie tylko przeżywa spektakularny comeback jako kluczowy sojusznik Donalda Trumpa, ale staje się architektem noweg...
W ubiegłym roku firma zawarła ugodę w sprawie naruszenia jednego z wymogów DSA, dotyczącego publikowania repozytorium reklam, które umożliwia badaczom i użytkownikom wykrywanie oszukańczych reklam.
Na kolizyjnym kursie
To może być dopiero początek problemów TikToka w Europie. Zamiast zmuszać do sprzedaży lokalnych aktywów jak to było w przypadku USA, Bruksela postawiła na rygorystyczne przestrzeganie aktu o usługach cyfrowych (DSA) oraz aktu o rynkach cyfrowych (DMA). TikTok musi moderować treści i chronić nieletnich pod groźbą gigantycznych kar finansowych. Aby uspokoić unijnych regulatorów (i uniknąć losu swoich aktywów w USA), TikTok uruchomił nawet „Project Clover". W jego ramach dane europejskich użytkowników są przechowywane w centrach danych w Irlandii i Norwegii, a nadzór nad dostępem do nich sprawuje zewnętrzna, europejska firma z branży cyberbezpieczeństwa (NCC Group).
Problem w tym, że w kwestii treści i uzależniających mechanizmów ByteDance trudniej będzie pójść na kompromis, bo działania Komisji Europejskiej uderzają w samo serce modelu biznesowego aplikacji.
Jeśli aplikacja przestanie uzależniać, spadnie czas spędzany w niej przez użytkowników, co drastycznie obniży przychody z reklam. Tu interesy Brukseli (zdrowie obywateli) i TikToka (maksymalizacja uwagi i przychodów) są całkowicie sprzeczne.
Działania Komisji Europejskiej wpisują się też w szerszy problem uzależniania się młodzieży od social mediów. Po sukcesie Australii liczne kraje europejskie rozważają wprowadzenie zakazu korzystania z mediów społecznościowych dzieciom poniżej 15 roku życia.
Po drugiej stronie oceanu
Podczas gdy Europa walczy ze szkodliwością algorytmu, w Stanach Zjednoczonych TikTok mierzy się z zupełnie nową rzeczywistością. Po wymuszonej sprzedaży amerykańskich aktywów grupy, nadzór nad platformą przejęło konsorcjum powiązane z Larrym Ellisonem, miliarderem i współzałożycielem Oracle, znanym z bliskich relacji z Donaldem Trumpem.
Sytuacja ta wywołała w USA burzę o innym podłożu niż w Brukseli. Pod adresem nowych właścicieli padają dziś poważne zarzuty o cenzurę polityczną. Krytycy wskazują, że amerykański TikTok zaczął usuwać oraz ograniczać zasięgi treści nieprzychylnych nowej administracji jak sprawa Jeffreya Epsteina oraz promujących inne niż władza narracje społeczne (organizacje klimatyczne czy pro choice). Aktywiści zwrócili uwagę, że platformy zaczęły masowo znikać filmiki z nalotów służb imigracyjnych (ICE), poradniki dla migrantów o tym, jakie mają prawa podczas zatrzymania.
To paradoks: aplikacja, która miała zostać „uwolniona” od chińskiej propagandy, stała się w oczach wielu narzędziem wewnątrzamerykańskiej walki ideologicznej. Znalazła się w kleszczach: w Europie jest ścigana za niszczenie psychiki dzieci, a w USA zaczyna być oskarżana o bycie tubą propagandową.