Konkurencja jest bardzo mocna, ale Lexus ma pomysł, by się wybić. W średniej klasie SUV-ów z metką premium oferuje auto o nietuzinkowym designie oraz oszczędnym i zarazem całkiem dynamicznym napędzie. Sprawdzamy, czy blisko 200-konna hybryda sprawdzi się nie tylko w mieście, lecz również na autostradzie.

Ten średniej klasy SUV pojawił się na rynku w 2014 roku i wywołał niemałe zamieszanie. Przede wszystkim odważną prezencją i zaawansowanym napędem hybrydowym. Już rok po debiucie był najchętniej kupowanym modelem Lexusa w Polsce. Do dziś stanowi trzon oferty japońskiego producenta. W zeszłym roku trafił w Europie do ponad 24 tysięcy klientów. Kilkanaście miesięcy temu przeszedł modernizację. Jego wygląd się wyostrzył, a znakiem rozpoznawczym stał się potężny grill z wydatnym logo. Auto wytwarzane w Japonii ma 464 centymetry długości, co plasuje NX-a w klasowej średniej. Projektantom udało się uzyskać zgrabne proporcje dwubryłowego nadwozia osadzonego na 18-calowych obręczach ze stopów lekkich. Są standardem dla czterech z sześciu specyfikacji wyposażeniowych. Warto też dołożyć wydajne, w pełni LED-owe, aktywne reflektory. Ich skuteczność docenimy na kiepsko oświetlonych drogach.

Oszczędny napęd

Od wielu lat Lexus dopracowuje układy hybrydowe stanowiące o pozycji marki. Nie inaczej jest w przypadku średniej klasy SUV-a. Tutaj mamy do wyboru mocną, doładowaną jednostkę benzynową o pojemności dwóch litrów lub hybrydę pracującą w cyklu Atkinsona. Ekologiczny tandem oparto na 2,5-litrowym motorze benzynowym rozwijającym 155 KM. Zestaw uzupełniają dwa silniki elektryczne. Ten umieszczony z przodu dostarcza 143, zaś agregat przy tylnej osi 68 koni mechanicznych. Moc systemowa wynosi 197 KM. Warto w zupełności wystarczająca do całkiem żwawego napędzania blisko 1900-kilogramowego auta.

Podczas typowo miejskiej eksploatacji nie czuć nadwagi. Spora w tym zasługa elektrycznych jednostek wspomagających, które oddają moment obrotowy już od samego startu (270 Nm łącznie). NX-a sprzężono z bezstopniową przekładnią. To kolejna generacja mechanizmu. Tym razem nie odbiegająca przesadnie charakterystyką pracy od klasycznej skrzyni hydrokinetycznej. Nawet przy mocnym dociskaniu gazu, spalinowy silnik nie dostarcza pasażerom zbyt wielu decybeli. Rozpędzanie odbywa się we względnej ciszy, co możemy też przypisać dobremu wyciszeniu kabiny i skutecznemu wygłuszeniu komory silnika. Zerojedynkowo traktowany Lexus przyspiesza do setki w 9,2 sekundy. Nieźle, biorąc pod uwagę sporą masę własną i gabaryty. Subiektywne wrażenia są jeszcze lepsze. Auto dość żywiołowo reaguje na operowanie pedałem akceleratora, zwłaszcza w trybie sportowym. Jego dynamika nie słabnie też na drogach ekspresowych. Wyprzedzanie ciężarówki z 3-pasażerami na pokładzie nie jest dla SUV-a większym wyzwaniem. W razie potrzeby, możemy korzystać z wirtualnych przełożeń i manetek przytwierdzonych do kierownicy.

Układ kierowniczy jest całkiem precyzyjny, przez co mamy cały czas czucie bieżącej pozycji kół skrętnych. To przydatne w szybko pokonywanych zakrętach. Dobrą przyczepność wspiera opcjonalne, adaptacyjne zawieszenie z regulacją twardości. Potrafi trzymać w ryzach auto z 19-centymetrowym prześwitem lub nieco spokornieć po przełączeniu w moduł komfortowy. Wtedy też delikatnie rośnie siła wspomagania układu kierowniczego, a reakcja na gaz staje się bardziej ospała. To optymalny tryb podczas codziennej eksploatacji, gdy nie chcemy wykorzystywać pełnego potencjału hybrydowego tandemu. Odbija się to korzystnie na zużyciu paliwa.

W cyklu miejskim, gdzie silniki elektryczne cechują się najwyższą sprawnością, komputer pokładowy potrafi wskazać wyniki poniżej 8 litrów. W spokojnej trasie tempo opróżniania 56-litrowego zbiornika nieznacznie wychyli się ponad 5 jednostek. Trzeba jednak stosować się do zasad eco-drivingu. Szybka jazda autostradą oznacza zużycie na poziomie 9-10 litrów. Benzynowa alternatywa o podobnej mocy nie zbliży się do tych wartości.

Dzięki selektorowi trybów jazdy, Lexus ma dwa oblicza. Potrafi zachowywać się na drodze niczym auto kompaktowe lub majestatycznie połykać setki kilometrów nie zważając na ubytki w asfalcie. Co ważne, na poprzecznych nierównościach jest stabilny i nie przenosi do kabiny zauważalny drgań wpływających na komfort. Skutecznie też opiera się mocnym, bocznym podmuchom wiatru. Pozwala również na częściowo autonomiczną jazdę dzięki obecności asystenta pasa ruchu i adaptacyjnego tempomatu. Jeśli zamarzy się Wam zjazd z utwardzonych szlaków, nie martwcie się. NX nie jest rasowym off-roaderem, ale napęd na obie osie pozwoli pokonać koleiny wypełnione wodą i umożliwi sprawne wydostanie się z zaśnieżonego parkingu.

Wnętrze uszyte dla czterech dorosłych osób

NX znajduje się w segmencie D SUV. To oznacza, że w kabinie miejsca powinno wystarczyć dla czterech rosłych osób. Nie oszukujmy się. Poza sporymi vanami, żaden z samochodów nie gwarantuje optymalnych warunków dla kompletu podróżnych. I tak jest w przypadku Lexusa. W dwóch rzędach wygodnie usiądą koszykarze. Przyzwoicie wyprofilowane fotele mogą mieć elektryczną regulację w 10 kierunkach (pasażera w 8). Do tego dochodzi pamięć ustawień, podgrzewanie i wentylacja. Z tyłu na brak przestrzeni wysokie osoby też nie będą narzekać, nawet jeśli zdecydujemy się na egzemplarz z panoramicznym oknem dachowym. Istotne, że asymetryczne oparcie ma regulację w zakresie kilkunastu stopni, a siedzisko jest stosunkowo długie. Bagażnik okazuje się ustawny i pojemny. W 5-osobowej konfiguracji zmieści 555 litrów. Po złożeniu drugiego rzędu, zyskujemy dostęp do 1600 litrów. W sam raz na przeprowadzkę. Lodówka na pewno się zmieści. Do tego dochodzą przydatne haczyki i siatki mocujące bagaż.

W kwestii materiałów wykończeniowych, trudno mieć większe zastrzeżenia. Znaczna część tworzyw jest miękka, a całość solidnie spasowana. Aluminiowe wstawki istotnie ożywiają oryginalny projekt. Do tego mamy do dyspozycji poprawione multimedia.

W momencie debiutu mogliśmy delikatnie narzekać, ale teraz nie ma ku temu podstaw. Centralny ekran ma 10,3 cala oraz możliwością  podziału widoku. Możemy go obsługiwać głosowo lub za pośrednictwem touchpada umieszczonego na tunelu centralnym. Układ obsługuje zestaw kamer 360 stopni, zewnętrzne nośniki pamięci, dość precyzyjną nawigację, a także standardy Apple CarPlay i Android Auto. Nie można nie wspomnieć też o wydajnym nagłośnieniu sygnowanym przez firmę Mark Levinson gwarantującym wysokiej próby doznania akustyczne.

W służbie ekologii

Lexus udowodnił, że potrafi robić hybrydy. W przypadku NX-a znajduje to swoje odzwierciedlenie w postaci dobrej dynamiki od momentu startu, a także w niskim zapotrzebowaniu na paliwo i średnią emisją CO2 na poziomie 155 g/km. W japońskim SUV-ie poczujemy też atmosferę premium. To przede wszystkim dobre materiały wykończeniowe, czytelne multimedia i wydajne audio. Autem jeździ się przede wszystkim komfortowo i w ciszy. A cena? Jeśli zdecydujemy się na ofertę wyprzedażową dotyczącą samochodów z rocznika 2019, rabat przekroczy 50-60 tysięcy złotych, a dobrze wyposażoną hybrydę da się kupić za 176 900 zł. Specyfikacja F Sport to wydatek rzędu 216 tysięcy złotych.

Materiał Promocyjny 

Mogą Ci się również spodobać

Wkrótce testy aut autonomicznych Daimlera i Boscha

Daimler i dostawca podzespołów Rober Bosch zaczną za kilka miesięcy testowanie pojazdów nie wymagających ...

Sąd nad autopilotem Tesli

Amerykańskie organizacje ochrony konsumentów stawiają zarzuty Tesli. Poszło o nazwę "autopilot", która może wprowadzać ...

Katalog M Performance: moc spod lady

Luksus to możliwość wyboru. W motoryzacji to takie skonfigurowanie samochodu, by spełniał indywidualne potrzeby ...

Nowe normy spalin mogą doprowadzić do zapaści branży motoryzacyjnej

Branża motoryzacyjna jednym głosem przeciwko drastycznym limitom emisji CO2. Spadek wartości produkcji z 20 ...

Istniejący odcinek S14 w okolicach węzła Pabianice

Budowa dróg: Drugie wejście chińskiego smoka

Po kompromitacji Covecu na budowie autostrady A2 kolejna firma z Chin chce budować nam ...

Nabiera rozpędu rekrutacja do polskiej fabryki Mercedesa

Koncern podaje, że nie ma kłopotów ze znalezieniem pracowników do zakładu w Jaworze. Chętnych ...