Może faktycznie śniegu nie będzie za dużo w tym roku… jednak pamiętaj że mimo wszystko warto mieć zimówki. I to nie tylko z powodu zmiennej pogody.

Nie trzeba być ekspertem od meteorologii, by widzieć, że od kilku lat nasze zimy są znacznie łagodniejsze niż dawniej. Śnieg jest już coraz rzadziej spotykany, a potężne mrozy znamy już raczej tylko ze wspomnień. To sprawia, że wielu kierowców zastanawia się, czy zmiana opon na zimowe w ogóle ma sens.

Mimo wszystko lepiej je mieć.

Dlaczego? Powodów jest kilka. Po pierwsze, pogoda zawsze może się zmienić. Mimo wszystko, szanse na dużą śnieżycę w styczniu są… duże. Nikt nie powinien być zdziwiony. Oby zima nie zaskoczyła kierowców!

Po drugie, nawet jeśli pogoda się nie zmieni, my zawsze możemy zmienić miejsce, w którym jesteśmy. Wyjazd na narty w góry niemal na pewno oznacza zmagania ze śniegiem. Na oponach letnich może być trudno. W dodatku niektóre państwa Europy wymagają zimówek prawnie, a za ich brak można dostać mandat. Niezależnie od tego, czy na drogach leży śnieg, czy nie.

Po trzecie, w niskich temperaturach mieszanka gumy zastosowana do tworzenia opon zimowych sprawdza się po prostu lepiej, zapewniając autu lepszą pewność prowadzenia i bardziej przewidywalne właściwości jezdne.

Zimówki nie muszą być drogie. A mogą być nawet za darmo

Na pytanie „ile kosztują opony zimowe” nie ma jednej, prostej odpowiedzi. To oczywiście zależy od rozmiaru opony, marki, typu, modelu czy dodatkowych funkcji opony (np. Runflat). Można jednak przyjąć, że najtańsze nowe opony w popularnym rozmiarze 205/55/16 (szerokość 205 milimetrów, profil 55, średnica wewnętrzna 16 cali) kosztują ok. 165 złotych za sztukę. Mówimy tu wtedy głównie o produktach firm chińskich. Nadal nie ustają dyskusje, czy lepsze są używane opony marek premium, czy nowe marek budżetowych.

Opony ze średniej półki w tym rozmiarze to wydatek ok. 250-320 złotych za sztukę (Michelin, Hankook, Goodyear) – i takie właśnie opony dołącza Spotawheel do oferowanych używanych samochodów w ramach styczniowej promocji.  Najdroższe mogą kosztować nawet więcej niż 450 zł (najnowsze modele Michelina czy Continentala).

Oczywiście, mniejsze i popularne rozmiary opon oznaczają także niższe ceny. Przykładowo, najdroższe opony w rozmiarze 185/65/14 kosztują mniej niż 300 złotych. Z kolei przy bardzo dużych, niskoprofilowych kołach ceny szybują w kosmos. Szerokie, 22-calowe opony oznaczają wydatek od ok. 1000 złotych w górę. Na cały komplet da się wydać nawet 10 i więcej tysięcy. Właściciele najnowszych, sportowych SUV-ów muszą więc mieć odpowiednio gruby portfel.

Opony zimowe – kiedy wymienić na nowe?

Czy to już pora na nowe zimówki? Takie pytanie co sezon zadaje sobie wielu kierowców. Równie wielu… powinno je sobie zadać, bo wtedy na drogach byłoby bezpieczniej. Opona to w końcu jedyny punkt styku samochodu z nawierzchnią, a stare, sparciałe i zużyte gumy prowadzą niemal codziennie do wielu groźnych wypadków.

Przepisy w Polsce nie precyzują maksymalnego wieku ogumienia. Trzeba jednak wiedzieć, że zbyt stare opony (nawet gdy nie wyglądają na zużyte) po pierwsze nie gwarantują pożądanych i bezpiecznych właściwości jezdnych. Po drugie, są bardziej podatne na uszkodzenie. Tragiczny w skutkach wystrzał przy wysokiej prędkości to jedno. Drugie to zwiększone ryzyko zwykłego, uciążliwego „złapania gumy” np. podczas jazdy na rodzinne ferie, w deszczu i w nocy.

Przyjęło się uważać, że absolutne maksimum dla opony to 10 lat. Lepiej wymienić je wcześniej. Jak sprawdzić wiek opony? Na boku opony kryje się oznaczenie „DOT”, a za nim ciąg cyfr. Cztery z nich, zaznaczone dodatkowym wytłoczeniem, oznaczają tydzień i rok produkcji opony. Np. „1815” oznacza, że dana opona powstała w osiemnastym tygodniu roku 2015.

Opony zimowe – minimalna głębokość bieżnika

W tym wypadku przepisy już precyzują granice głębokości bieżnika. Jeśli jest mniejsza niż 1,6 mm, stracimy dowód rejestracyjny. Nie warto jednak dopuszczać do sytuacji, w której opony zostaje tak mało. W miarę rozsądne minimum dla opony zimowej to 4 milimetry. Głębokość bieżnika najlepiej sprawdzać specjalnym narzędziem. Nie jest drogie, zazwyczaj kosztuje kilka, góra kilkanaście złotych.

Podczas oglądania opon – zwłaszcza podczas zakupu auta używanego – zwróćmy też uwagę na to, czy nie ma na nich żadnych nacięć, pęknięć, wybrzuszeń czy innego typu uszkodzeń. Jazda z większością z nich jest niebezpieczna.

Pamiętajmy również o regularnej kontroli ciśnienia w oponach. Powinno się to robić przy okazji co drugiego tankowania i przed każdą dłuższą trasą. Jazda na oponach ze zbyt niskim lub zbyt wysokim ciśnieniem grozi wzrostem zużycia paliwa i przede wszystkim szybszym zużywaniem się samych opon i większą podatnością na uszkodzenia. Dodajmy do tego gorsze właściwości jezdne auta.

Jak przechowywać opony zimowe?

Na stan opon można wpłynąć nie tylko poprzez właściwe ich użytkowanie i dbanie o to, by były właściwie napompowane. Znaczenie ma też sposób, w jaki je przechowujemy.

Jeżeli oddajemy opony czy koła do specjalnego zakładu, zazwyczaj (choć niestety nie zawsze!) są składowane odpowiednio. Wiele osób chce jednak zaoszczędzić i przechować opony np. we własnej piwnicy, na strychu czy w garażu. Nic w tym złego, ale należy stosować się do kilku podstawowych zasad.

Po pierwsze, powinno się unikać stawiania opon jedna na drugiej. Jeśli mamy całe koła, czyli opony wraz z felgami, możemy tak zrobić. Przy samych oponach – lepiej nie. A jeżeli już tak zrobimy, co miesiąc dokonujmy „zmiany warty”. Opona, która jest na górze, powinna powędrować na dół, a ta, która była na dole, musi znaleźć się na górze. W ten sposób zapobiegniemy odkształcaniu się gumy. Jeśli stawiamy opony obok siebie (czyli w lepszy sposób), co jakiś czas obracajmy je z kolei wokół własnej osi.

Pamiętajmy też o tym, by pomieszczenie do przechowywania opon było ciemne, suche i dość chłodne. Nie wolno stawiać ich na balkonie, bo promienie słoneczne szkodzą gumie. Nie stawiajmy ich też w gorącym pomieszczeniu, np. obok kaloryfera.

Co jeszcze warto zrobić? Na pewno należy umyć opony przed ich składowaniem – nie tylko wodą, ale i szamponem samochodowym albo mydłem. Powinno się też podłożyć coś pod opony, by nie stały na gołym betonie czy na ziemi. Karton czy deski powinny wystarczyć. Dobrym pomysłem może być zakup specjalnego stojaka.

Pamiętaj o wymianie

Zimówki lepiej założyć trochę za wcześnie niż za późno. Dlatego nie czekaj do pierwszych dużych śniegów. Oprócz tego, że na letnich oponach zimą źle się jeździ, pamiętaj jeszcze o tym, że po śnieżycy kolejki do zakładów wulkanizacyjnych robią się duże, bo wtedy „budzą się” wszyscy spóźnialscy i ci, którzy liczyli, że w tym roku zima została jednak odwołana.

Materiał Promocyjny

Mogą Ci się również spodobać

Mercedes-Benz GLC Coupe: Dla indywidualistów

Zdecydowanie poręczniejszy niż GLE Coupe, bardziej uniwersalny. Pasuje do miasta, ale spokojnie zabierze rodzinę ...

Audi S3: Hot hatch premium w nowym wydaniu

Ponad dwadzieścia lat temu, Audi po raz pierwszy pokazało model S3 i w ten ...

Tesla Model 3 w Europie bez funkcji autopilota

Do Europy trafiły pierwsze modele Tesli Model 3. Jednak w odróżnieniu od innych rynków, ...

Genewa 2019 | Polestar 2: Tesla może zacząć się bać

Polestar, czyli submarka Volvo, wprowadzi w 2020 roku elektryczny model średniej. Aktualna, łatwa do ...

Volkswagen Amarok 3.0 TDI Aventura: Pracuj wygodnie, baw się doskonale

Zawsze mają swój styl. Nieco specyficzny, ale od razu widać czym są i do ...

Producenci nie kwestionują grzywien za CO2, ale chcą pomocy

Europejscy producenci pojazdów nie będą podważać grzywien za niedotrzymywanie po 2020 r. unijnych norm ...