Weekend w Trójmieście brzmi dobrze, niezależnie od pory roku. Postanowiliśmy udać się nad polskie morze z Warszawy autem elektrycznym. Wybraliśmy autostradę, by sprawdzić efektywność działania Niebieskiego Szlaku.

Najbezpieczniejsza i najlepsza droga z Warszawy do Trójmiasta wiedzie przez autostradę A2 i A1. Niedawno otwarta, wysokiej klasy dwupasmówka biegnie przez Skierniewice, Łódź, Toruń i Tczew. Trasa liczy 420 kilometrów i zawiera jeden odcinek płatny kosztujący 30 złotych. Co ważne, droga jest bezkolizyjna i zaopatrzona w wiele punktów usługowych. To nie tylko bezpłatne parkingi z toaletami, lecz również wiele stacji benzynowych i gęsta sieć ładowarek do samochodów elektrycznych. To dla nas szczególnie ważny aspekt, bowiem w jesienny poranek zajęliśmy miejsce za kierownicą Audi e tron.

To pierwszy w pełni „zielony” SUV niemieckiej marki łączący wysoki komfort jazdy z rekreacyjnym charakterem i realnym zasięgiem przekraczającym 300 kilometrów. Auto korzysta ze zmodyfikowanej płyty MLB znanej z innych modeli spalinowych. To pozwoliło przyspieszyć prace projektowe i korzystać ze sprawdzonych rozwiązań. Audi ma 17,5 centymetra prześwitu w standardowym ustawieniu. Dzięki zawieszeniu pneumatycznemu, można je o 4,5 cm podnieść, by na przykład pokonać koleinę wypełnioną błotem lub wydostać się z zaśnieżonego podjazdu. W takich warunkach niewielu użytkowników będzie jednak sprawdzać możliwości SUV-a. Jego żywiołem jest asfalt i bezszelestne pokonywanie kilometrów miejskich i autostradowych odcinków. Do setki przyspiesza w niewiele ponad 5 sekund. Właśnie dlatego wybraliśmy ten samochód.

Kilkanaście stopni za oknem i dość słonecznie

W takich warunkach ruszyliśmy w porannych godzinach w drogę. Ustawiliśmy w połączonej z internetem nawigacji cel podróży i nieco zwątpiliśmy. Do mety ponad 420 kilometrów, a w pełni naładowany e tron przejedzie w autostradowych warunkach około 300. Komputer analizuje dane w czasie rzeczywistym i na szczęście wskazuje kilka punktów przy trasie. Z pomocną dłonią przychodzi Niebieski Szlak funkcjonujący przy stacjach LOTOS. To 12 punktów szybkiego ładowania, gdzie 30 minut wystarczy, by uzupełnić energię w akumulatorach do 80 procent. Musimy to sprawdzić.

Auta elektryczne pracują najbardziej efektywnie w mieście i w zróżnicowanej, spokojnej trasie. W takich warunkach sprawnie działa rekuperacja i zasięg spada powoli. Przy jednostajnej jeździe autostradą trzeba zdać się na zmagazynowaną energię i pilnować wskazań komputera pokładowego. Najlepsza prędkość przelotowa to 110-120 km/h. Wystarczająca, by sprawnie dotrzeć do celu. Nim to nastąpi, sprawdzamy pierwszy punkt na mapie Niebieskiego Szlaku. Dwie ładowarki funkcjonują w Warszawie. Jedna przy Łopuszańskiej 29, zaś druga przy Radzymińskiej 160. Strategiczne położenie przy drogach wylotowych ze stolicy istotnie przyczynia się do czasu podróży.

Komputer w aucie wskazuje zasięg na poziomie 130 kilometrów, więc dla naszego komfortu jedziemy na ulicę Łopuszańską. Wjeżdżamy na LOTOS i znajdujemy dwa stanowiska dla samochodów elektrycznych.  Jedno stanowisko zajął użytkownik Tesli, więc korzystamy z drugiego. Każda stacja na Niebieskim Szlaku posiada 2 stanowiska ładowania i została wyposażona w ładowarkę o łącznej mocy 150 kW wyposażoną w 4 złącza: 2 x 50 kW (ChAdeMO + CCS ) oraz 2 x 22 kW Type 2. Pozwala to na naładowanie większości (ok. 90 procent) dostępnych na rynku marek i modeli samochodów elektrycznych oraz hybryd typu plug-in. Średni czas ładowania pojazdu elektrycznego do 80 % pojemności baterii to 30 minut.

Przerwa na kawę i wymianę poglądów

Użytkowników samochodów elektrycznych w Polsce jest niewiele ponad 6 tysięcy, a nowych modeli kilkanaście. Ta druga liczba stale rośnie, co korzystnie wpływa na nawiązywanie relacji przy punktach ładowania. Wpięliśmy Audi w najszybsze dostępne wejście i komputer pokazał, że po 30 minutach powinniśmy mieć około 85 procent, przy 45 w momencie wjazdu na stację. Zasada działania jest bardzo prosta, a sama czynność dopasowania kabli to wtyczki w aucie starannie opisana. Poradziłoby sobie z tym małe dziecko, choć z uwagi na wysokie napięcie, lepiej powierzyć to zadanie dorosłemu i czekać.

Początkowo zastanawialiśmy się, jak zagospodarować czas niezbędny do naładowania akumulatora. Okazało się, że sposobów jest kilka. Pierwszy to skorzystanie z bogatej oferty marki LOTOS. Bezpłatne Wi-Fi w połączeniu z kawą to dobry pomysł na poranny przegląd prasy i luźną wymianę zdań z użytkownikiem Tesli. Miał ten sam pomysł i zajął miejsce przy sąsiednim stoliku. Sam zagaił temat i zaczął opowiadać o swoich doświadczeniach. Między innymi o regularnych podróżach ze stolicy do Łodzi i Torunia. Jego auto dysponuje zbliżonym zasięgiem do Audi, wobec czego pełna bateria z powodzeniem wystarcza na biznesową podróż do byłej stolicy polskiego włókiennictwa i z powrotem. W razie potrzeby, Na MOP-ie Brwinów Północ uzupełnia energię. W przypadku drogi do Torunia, robi przystanek w Krzyżanowie. Jeździ w tygodniu i nigdy nie zdarzyło mu się czekać w kolejce. Cóż, pożegnalny uścisk dłoni, życzenia szerokiej drogi i pora też na nas.

Stacje co 150 kilometrów

Komputer pokładowy Audi pokazuje 315 kilometrów zasięgu. Sporo, biorąc pod uwagę fakt, że maksymalna odległość między ładowarkami LOTOS nie przekracza 150 km. To oznacza, że pierwszą w Brwinowie możemy ominąć. Kierujemy się zatem na A1. Ruch około 10 jest niewielki. Nie mamy problemów, by bez szarpania i dynamicznego przyspieszania wyprzedzać kolumnę ciężarówek. Tempomat ustawiony na 115 km/h informuje o zużyciu energii na poziomie 25-28 kWh. To zależne jest od nachylenia drogi, kierunku wiatru, a także ograniczonej rekuperacji.

Wjazd na A2 w kierunku Trójmiasta lekko nas zaskoczył. Tutaj natężenie ruchu jest jeszcze mniejsze, co pozwala na płynną jazdę i pozostawienie swobody aktywnemu tempomatowi. Istotne, że zużycie prądu w e tronie jest przewidywalne, zgodne ze wskazaniami na ciekłokrystalicznym wyświetlaczu. Dzięki temu, z bezpiecznym marginesem dojeżdżamy do MOP-a Krzyżanów Wschód. Symetrycznie, na przeciwległej nitce stoi Krzyżanów Zachód. Być może skorzystamy z niego w drodze powrotnej. Dwie stacje ładowania są wolne. 30 minut na gimnastykę, zieloną herbatę i krótką rozmowę telefoniczną. Ruszamy dalej i za cel obieramy Malbork. Leży nieopodal autostrady i zachęca zamkiem krzyżackim. Zjazd z A2 i odwiedziny w średniowiecznym zabytku pochłonęły 3 godziny. Było warto. Cenna lekcja historii.

Powrót na autostradę bez komplikacji. „Paliwa” do Gdańska powinno wystarczyć. Tym bardziej, że na obwodnicy ruch się nasila, więc musimy zwolnić. To wpływa na zwiększenie zasięgu i bezpieczny dojazd do stacji LOTOS przy Spacerowej 50. Kolejną znajdziemy przy Odyseusza 18 i Jana Pawła II 25C. Na nich ruch jest nieco większy, niż w trasie. Wynika to z faktu, że korzystają z nich lokalni mieszkańcy. Niemniej, znów mamy okazję do wymiany spostrzeżeń. Kierowca Nissana Leafa docenia szybkość ładowania. Ma jednak o połowę mniejszy akumulator względem Audi. Pojawił się też użytkownik hybrydowego Volvo XC90. Facet po czterdziestce korzysta z tej stacji od lat. Tankuje spalinowe auta, swoje i żony. Szwedzkim SUV-em dojeżdża do pracy, 15 kilometrów w jedną stronę. W drodze do domu zatrzymuje się w punkcie przypisanym do Niebieskiego Szlaku. W 30 minut robi zakupy na stacji i ustala z żoną szczegóły dotyczące wieczoru. Macha nam na pożegnanie i znika w oddali. Trzeba przyznać, że jest jakaś magia pośród użytkowników „elektryków”. Ta specyficzna społeczność integruje się bezinteresownie przy punktach ładowania i niezależnie od posiadanego pojazdu, w serdecznym tonie nawiązuje kontakt.

Stacja końcowa – Gdynia

Zachęceni przez mieszkańców Trójmiasta, postanowiliśmy zatrzymać się na chwilę w Gdyni. Według statystyk, mieszkają tam najszczęśliwsi ludzie w Polsce. Drogą wzdłuż Bałtyku dojeżdżamy do portu będącego dumą ekipy rządzącej w Dwudziestoleciu Międzywojennym. Nowoczesny niegdyś punkt przeładunkowy i strategiczny z uwagi na handel zagraniczny, wciąż ma się dobrze. Kilka pamiątkowych zdjęć i czas na powrót do Warszawy. Ładujemy się na stacji LOTOS przy Alei Zwycięstwa 165 i ruszamy w stronę obwodnicy. Po drodze uzupełniamy energię na MOP-ie Krzyżanów Zachód i obieramy kurs na stolicę. 115 km/h na liczniku i zasięg powinien wystarczyć aż do Łopuszańskiej 29. Tak też się stało. To pokazuje, że przy rozsądnej jeździe da się pokonać dystans z Warszawy do Trójmiasta z jedną przerwą i w całkiem żwawym tempie.

Podróż za jeden uśmiech

Tak można określić wyprawę Niebieskim Szlakiem. Do dyspozycji mamy 12 ładowarek i wszystkie bezpłatne. Wystarczy być posiadaczem karty LOTOS lub poprosić obsługę, by uruchomiła najwyższą moc ładowania. Przez kilkanaście godzin pokonaliśmy 1000 kilometrów i nie zapłaciliśmy nawet złotówki za przejechany kilometr.

Istotne, że to pierwszy z kierunków wytyczonych przez LOTOS. Do końca roku poznamy kolejnych 38 lokalizacji szybkich ładowarek, które w pierwszym kwartale 2020 powstaną przy autostradach i drogach ekspresowych. Dzięki temu, autem elektrycznym będzie można wkrótce podróżować po całym kraju.

 

Materiał Partnera

Mogą Ci się również spodobać

Wizja maszyny do podwodnego wydobycia metali, przygotowana przez stocznię Royal IHC

Akumulatory z dna oceanu

Rozwój elektromobilności zmusza rządy i firmy do poszukiwania nowych, podmorskich złóż metali. Czy na ...

Opel Corsa GSi: Po 30 latach

Opel dba o tradycje. Po wprowadzeniu do sprzedaży Insigni GSi, przyszedł czas na prezentację ...

Nikt nie chce elektrycznego Harleya. Przeraża jego cena

Harley-Davidson z trudem znajduje nabywców na swój elektryczny motocykl. Według informacji Reutersa, klienci unikają ...

Oto najdroższy samochód świata

Rolls-Royce przedstawił najdroższe auto osobowe globu. Zostało wykonane w jednym egzemplarzu. Cena może sięgać ...

Nowymi drogami pojedziemy w grudniu jak przez plac budowy

Dla wypełnienia zakładanych planów inwestycyjnych drogowcy uruchomią część odcinków, które nie będą jeszcze spełniać ...

Bez urazy – komentuje Kubica wypowiedź Morawieckiego i spotyka się z premierem

Kiedy Mateusz Morawiecki był prezesem BZ WBK uznał za nieopłacalne sponsorowanie Roberta Kubicy w ...