Liczba samochodów elektrycznych sukcesywnie rośnie, a wraz z nią nowoczesna infrastruktura. Obecna jest nie tylko w miastach, lecz również przy głównych szlakach tranzytowych. Prym w tej kwestii wiedzie LOTOS, który zainwestował wiele milionów złotych w nowe technologie.

Coraz więcej „elektryków”

Europejski plan rozwoju rynku elektromobilności jest bardzo ambitny. Coraz gęstsza sieć ładowarek sprawia, że mieszkańcy Starego Kontynentu coraz chętniej wsiadają za kierownicę samochodów elektrycznych. W pierwszym półroczu 2019 tylko w Niemczech zarejestrowano ponad 48 tysięcy samochodów z napędem alternatywnym. Na drugim miejscu znajduje się Norwegia z wynikiem 44 tysięcy. Podium zamyka Francja ze sprzedażą na poziomie 29 tysięcy. W tym samym czasie Chińczycy kupili ponad 620 tysięcy pojazdów z silnikiem bezemisyjnym. To rekord, biorąc pod uwagę sumy rok do roku. W każdym z tych krajów zainteresowanie rośnie przynajmniej z wynikiem dwucyfrowym, a w niektórych przekracza nawet 130 procent.

Coraz lepiej sytuacja wygląda też w Polsce. Pierwsze półrocze 2019 zamknęliśmy sprzedażą na poziomie 945 egzemplarzy. Względem największych rynków motoryzacyjnych na świecie, zanotowaliśmy imponujący wzrost w stosunku do tego samego okresu w 2018 – 221,4 procenta. Rośnie też zainteresowanie elektrycznymi pojazdami dostawczymi, a także autobusami. Imponująco przedstawia się także flota przyjaznych środowisku skuterów i motocykli. Tych mamy nad Wisłą ponad 4 tysiące.

Ponadto, coraz wyższa sprzedaż samochodów elektrycznych wynika z bardziej korzystnych cen. O ile kilka lat temu, gdy liczbę modeli w Europie można było policzyć na palcach jednej ręki ceny były wysokie, o tyle widzimy obecnie tendencję spadkową. Widać to doskonale na przykładzie „zielonego” Volkswagena Up! Jeszcze w kwietniu 2018 roku za niemieckiego mieszczucha trzeba było zapłacić 116 590 złotych. Już na początku 2019 jego cenę obniżono do 101 790 zł. Spadek o kilkanaście procent. Taka polityka w perspektywie najbliższych lat powinna przybrać na sile. Debiutujący właśnie Peugeot e208 został wyceniony na 124 900 zł, a dzięki baterii o pojemności 50 kWh potrafi przejechać ponad 340 kilometrów na prądzie.

Ceną wciąż będą spadać

Wraz z popularyzacją przyjaznego środowisku napędu i rosnącym zainteresowaniem klientów, różnica między pojazdami klasycznymi a „elektrykami” będzie się zacierać. Według raportu Bloomberg New Energy Finance od 2010 roku cena litowo-jonowej baterii w przeliczeniu na jedną kWh zgromadzonej w nich energii spadła o 73 procent – z tysiąca do około 270 dolarów (w 2017). W 2030 roku zmniejszy się o kolejne 70 procent do poziomu 73 dolarów. Szacunki agencji Bloomberg wskazują, że już za dekadę różnice cenowe między samochodami elektrycznymi a tradycyjnymi będą praktycznie niezauważalne. Do tego dochodzi wsparcie rządu. Wraz z nowelizacją ustawy o elektromobilności, maksymalna korzyść finansowa będzie sięgać aż 36 tysięcy złotych. Użytkownicy aut bezemisyjnych mogą też korzystać z buspasów, a także innych przywilejów. Wiele europejskich miast stworzyło strefy Zero, gdzie nie mają wstępu pojazdy z napędem klasycznym. To między innymi Kraków, Stuttgart i Hamburg. Kolejne miasta już zapowiadają zakaz wjazdu dla aut nie spełniających określonych norm emisji spalin. Paryż, Ateny, Londyn, Berlin, Rzym i Bruksela to tylko niektóre z nich. Lista z każdym tygodniem się wydłuża. Nie dziwi więc fakt, że najważniejsi gracze nad Wisłą upatrują w elektryfikacji przyszłości. Należy do nich gigant paliwowy LOTOS.

Wielka inwestycja w szybkie ładowarki

Obecnie w Polsce mamy 785 ogólnodostępnych stacji ładowania samochodów elektrycznych. Zdecydowana większość znajduje się w miastach. Przed szereg postanowił wyjść LOTOS z Niebieskim Szlakiem. W ramach projektu współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej, już powstało 12 stacji  zlokalizowanych przy strategicznym dla transportu szlaku łączącym Warszawę z Trójmiastem. Stacje szybkiego ładowania przy stacjach LOTOS oddalono od siebie maksymalnie o 153 kilometry. W stolicy zlokalizowano dwa, 6 w Miejscach Obsługi Podróżnych przy autostradach A1 i A2, i kolejne 4 w Gdańsku i Gdyni. Co ważne, wszystkie pozwalają bezpłatnie korzystać z zaawansowanej infrastruktury.  Każdy z nich ma sumaryczną moc ładowania do 150 kW, pozwalając na jednoczesne zasilenie energią dwóch pojazdów elektrycznych. Rzeczywistość pokazała, że warto być pionierem. Tylko przez pierwsze trzy miesiące z oferty skorzystało 1300 kierowców. Warto też wiedzieć, że korzystanie ze stacji szybkiego ładowania zapewnia uzupełnienie prądu w akumulatorach do poziomu 80 procent w 30-40 minut i to za darmo.

12 stacji na Niebieskim Szlaku wyposażono w ładowarkę o łącznej mocy do 150 kW obsługującą trzy międzynarodowe standardy, co umożliwia niemal pełne pokrycie rynku e-mobility:

– CHAdeMO – dedykowany markom japońskim (prąd stały)

– CCS (Combined Charging System) – dedykowany markom europejskim (prąd stały)

– Type 2 (prąd przemienny)

Prędkość ładowania dopasowana do możliwości samochodu

Tempo rozwoju technologii jest imponujące. Jeszcze kilka lat temu zasięg popularnych samochodów elektrycznych nie przekraczał 200 kilometrów. Dziś Hyundai, Renault, Volkswagen i Kia potrafią pokonać dystans przekraczający 300 km na pełnej baterii. Niemniej, warto wiedzieć, że producenci stosują różne standardy. Hybrydy typu PHEV w większości przypadków ładują się z maksymalną mocą około 3,7 kW. Znacznie lepiej przedstawia się sytuacja z autami typu EV. W zależności od źródła zasilania, już z domowego gniazdka 230V uzupełnimy energię w tempie 3,7 kW na godzinę. Dysponując ładowarką 3-fazową 32A – 22 kW, a korzystając z prądu stałego DC – do 130 kW.

Tempo ładowania auta elektrycznego zależy jednak od wielu czynników. Podstawowymi i jednocześnie kluczowymi są:

– pojemność baterii

– moc zintegrowanej ładowarki pokładowej

– dostępna moc przyłącza energetycznego od dostawcy

– ładowanie prądem zmiennym lub stałym

– temperatura otoczenia

– kondycja samochodowego akumulatora

W przypadku prądu zmiennego, należy rozróżnić dwa typy gniazd. Pierwsze do Type-1. Stosowane jest w samochodach produkcji japońskiej, koreańskiej i amerykańskiej. Type-2 to wtyczka typowa dla Tesli i pojazdów z rodowodem europejskim. Dobra instalacja domowa pozwoli na ładowanie standardowe, jednofazowe z prędkością 3,7 kW na godzinę. Wykorzystując szybki przesył jednofazowy, jesteśmy w stanie uzupełniać energię na poziomie 7,4 kW. Trójfazowe ładowarki potrafią transferować prąd zmienny w tempie 11, 22, a nawet 43 kW.

By zagwarantować możliwie najlepszą efektywność, LOTOS postawił na ładowanie prądem stałym i gniazda przypisane do standardów Starego Kontynentu, azjatyckich, a także Tesli. CHAdeMO stosują zazwyczaj marki japoński i koreański. CCS to wtyczka typowa dla europejskich samochodów elektrycznych. Type-2 wykorzystują użytkownicy Tesli. Co istotne, w każdym punkcie Niebieskiego Szlaku znajdziemy następujące złącza:

– 50 kW CHAdeMO

– 50 kW CCS

– 2 razy 22 kW Type-2

Szeroka paleta złączy w ładowarkach LOTOS sprawia, że około 90 procent użytkowników samochodów elektrycznych może z nich swobodnie korzystać. Na razie w 12 lokalizacjach, ale do końca bieżącego roku poznamy kolejnych 38, które powstaną przy kluczowych dla transportu szlakach komunikacyjnych. Istotne, że ich gotowość do działania zostanie zgłoszona wraz z końcem pierwszego kwartału 2020.

Materiał Partnera

Mogą Ci się również spodobać

BMW X3 M, BMW X4 M: SUV-y z Mocą

BMW X3 i X4 doczekały się prawdziwych wersji M. SUV-y będą miały moc nawet ...

Toyota odczytuje pogodę z ruchu wycieraczek

Toyota wspólnie z japońskim serwisem pogodowym Weathernews rozpoczęły testy nowego systemu, który ma za ...

Genewa 2019 | VW Touareg V8 TDI: Nowa moc diesla

Volkswagen rozszerza ofertę silników Touarega o nowego, ośmiocylindrowego diesla. V8 TDI ma 421 KM ...

Skoda Octavia Scout 2,0 TDI: Niestraszne jej dziury, niestraszne wyboje

Gdybym myślał o Octavii, bez wahania zdecydowałbym się na Scouta. Zrobiłbym to także wtedy, ...

Koniec z hybrydami? Toyota idzie w elektryczność

Toyota bierze kurs na samochody z napędem elektrycznym. Trzy takie modele zadebiutowały na salonie ...

Wielka Brytania przyspieszy zakaz sprzedaży aut spalinowych

Wielka Brytania nie chce od 2035 roku rejestrować nowych samochodów z silnikami spalinowymi. Zakaz ...