Fotorzepa, Tomasz Jodłowski

Według szacunków OECD wzrost wartości dodanej o jednego dolara w przemyśle samochodowym zwiększa wyniki całej gospodarki o trzy dolary. Branżowe inwestycje przyciągają kolejne – w innych sektorach.

Szeroko pojęty europejski przemysł motoryzacyjny zatrudnia ponad 12,5 mln pracowników i jest odpowiedzialny za prawie 6 proc. całego zatrudnienia w gospodarkach krajów należących do Unii Europejskiej. Tyle osób pracuje nie tylko przy samej produkcji samochodów, ale także przy produkcji części do aut, przy ich sprzedaży, naprawach, transporcie części oraz gotowych samochodów do salonów czy wreszcie obsłudze klientów kupujących auta na rynku wtórnym.

Bezpośrednia produkcja samochodów, a także karoserii, naczep oraz części i komponentów obejmuje 2,5 mln zatrudnionych, z tego połowa przypada na sektor części. Z kolei 825 tys. osób zatrudniają firmy pracujące na rzecz producentów motoryzacyjnych. To m.in. wytwórcy ogumienia, komputerów, silników elektrycznych i generatorów, czy też systemów uszczelnień oraz układów klimatyzacji.

Według danych organizacji europejskich producentów ACEA najwięcej osób zatrudnionych bezpośrednio przy produkcji motoryzacyjnej jest w Niemczech – w 2015 r. było to prawie 851 tys. Niemcy to także największy rynek zbytu dla samochodów osobowych. W 2017 r. zarejestrowano tu 3,44 mln nowych aut. Druga pod względem zatrudnienia jest Francja, gdzie w motoryzacji pracuje 224 tys. osób. Na trzecim miejscu znajduje się Polska – według ACEA zatrudnienie w sektorze w 2015 r wynosiło 178,3 tys. osób. Czwarta w tym rankingu jest Wielka Brytania (169 tys.), natomiast kolejne dwa miejsca zajmują konkurujące z Polską w produkcji części i komponentów kraje Europy Środkowo-Wschodniej: Rumunia (168,7 tys. zatrudnionych) oraz Czechy (159,7 tys.).

Czechy liderem regionu

Według AutomotiveSuppliers w naszej części kontynentu liderem motoryzacyjnego eksportu są Czechy. W 2016 r. wartość zagranicznej sprzedaży czeskiego przemysłu motoryzacyjnego przekroczyła 30 mld euro. Duża w tym zasługa eksportu samochodów, które w przypadku Czech odpowiadają za 55,3 proc. eksportu całej branży. Ale Czechy są także liderem Europy Środkowo-Wschodniej w eksporcie samych części i komponentów – w 2016 r. ich wartość przekroczyła 12 mld euro, mając w eksporcie całej czeskiej motoryzacji przeszło 40-proc. udział.

Znacznie mniejszy udział w eksporcie części i komponentów ma motoryzacja węgierska. W 2016 r. wynosił on 23,4 proc., podczas gdy eksport samochodów odpowiadał za 35,7 proc. zagranicznej sprzedaży branży. Jeszcze mniejsze znaczenie części odgrywały w eksporcie motoryzacji słowackiej. Dwa lata temu ich udział nie przekraczał poziomu 20 proc., podczas gdy eksport samochodów stanowił prawie 68 proc. całkowitego eksportu przemysłu motoryzacyjnego tego kraju. Na to, jak będzie rozwijała się produkcja części i komponentów w Europie Środkowo-Wschodniej, będzie wpływać popyt na nowe samochody oraz wielkość ich produkcji.

Efekt kuli śnieżnej

Kluczowe znaczenie mają także inwestycje w produkcję samochodów: wokół nowych fabryk aut zawsze lokują się zakłady poddostawców i kooperantów. Według szacunków OECD wzrost wartości dodanej o 1 dol. w przemyśle samochodowym zwiększa wyniki całej gospodarki o 3 dol. To zarazem sektor, w którym mocno widoczne jest zjawisko kuli śnieżnej: branżowe inwestycje przyciągają kolejne w innych sektorach, powodując wzrost zatrudnienia i przychodów w otoczeniu firm. Przykładem jest rozbudowa fabryki Volkswagena na Słowacji w 2002 r.: po rozpoczęciu produkcji Touarega ruszyła produkcja karoserii Porsche Cayenne, a potem Seata Ibizy. Spowodowało to wzrost liczby poddostawców i zatrudnienia – 9 tys. miejsc pracy w Volkswagen Slovakia dało 30 tys. nowych miejsc u kooperantów. Z kolei w Polsce takim przykładem może być nowa fabryka Volkswagena Poznań ulokowana we Wrześni, gdzie w ubiegłym roku rozpoczęła się produkcja nowej generacji samochodów dostawczych Crafter. Dzięki tej inwestycji utworzono m.in. Wrzesińską Strefę Aktywności Gospodarczej, a wokół zakładu Volkswagena już powstał klaster firm motoryzacyjnych, który stopniowo będzie się powiększał.

Brakuje pracowników

Problemem przemysłu samochodowego we wszystkich krajach regionu – włącznie z Polską – są kłopoty ze znalezieniem odpowiedniej liczby pracowników do nowych oraz istniejących, ale rozbudowywanych zakładów. Tego rodzaju problemy mają m.in. Czesi w zakładach na południu kraju, gdzie do pracy zachęcano m.in. Polaków. Podobnie jest na Słowacji, w której trwa nabór pracowników do powstających zakładów Jaguara/Land Rovera w miejscowości Nitra.

Według badania MotoBarometr z końca ubiegłego roku przeprowadzonego przez firmę Exact Systems zajmującą się kontrolą jakości produkowanych części, rosnące zamówienia na części i podzespoły samochodowe przekładają się bezpośrednio na zwiększenie zatrudnienia. Widać to zwłaszcza po krajach, w których odnotowano najwyższe wzrosty produkcji, jak Rosja i Słowacja.

Z MotoBarometru wynika, że deklaracje o planowanym utworzeniu nowych etatów składały dwie trzecie rosyjskich i niemal połowa słowackich pracodawców. Z kolei oznaki stagnacji branży motoryzacyjnej można było dostrzec w Rumunii, gdzie aż 69 proc. respondentów przewidywało, że poziom zatrudnienia pozostanie w ich zakładach bez zmian.

Mogą Ci się również spodobać

Tytuł „Engine of the Year 2018” wygrywa…

3,9 litrowy silnik biturbo z Ferrari 488 GTB również w tym roku wygrał tytuł ...

Liderzy krajowych rynków

Pickupy bądź zupełnie nieznane nam modele są liderami sprzedaży w różnych zakątkach świata. Sprawdzamy, ...

Toyota RAV4 hybrid: Jak się wyróżnić

Samochód to nie tylko osiągi i emocje. To także forma sztuki, której podkreśleniu służą ...

Autonomiczny bot z zakupami wjeżdża do Arizony

Autonomiczne pojazdy elektryzują branżę inwestorów na całym świecie. Wyceny startupów, które pracują nad takimi ...

BMW 440i cabrio: Mały mruczek

Są takie samochody, które trzeba powstrzymywać, bo bez tego łamały by większość ograniczeń, zwłaszcza ...

Przez strajk na Węgrzech Audi wstrzymało produkcję

Pracownicy Audi w węgierskim zakładzie w Győr rozpoczęli strajk. Chcą zarabiać tyle, co ich ...