Post Image
Post Image
Post Image
Post Image
Post Image
Post Image

Pierwsza generacja Renault Scenic stworzyła modę na minivany. Ale dziś vany są w odwrocie. Więc co zrobić? Odpowiedź jest oczywista – przebrać go za SUV-a.

Albo choć nieco upodobnić. Zwiększyć nieco prześwit, powiększyć koła i gotowe. Jak wyszło? Chyba dobrze. Nowy Scenic przyciąga uwagę. A testowy egzemplarz pokryty złoto – pomarańczowym lakierem szczególnie. Obuty we wręcz gigantyczne, 20-calowe obręcze kół wygląda pięknie, ale też niemiłosiernie przenosi na kręgosłup wszelkie nierówności drogi.

Renault ostatnio ma widoczną manię umieszczania jak największego ekranu w swoich samochodach. Są takie, w których zupełnie to nie pasuje. Ale akurat wewnątrz Scenica wygląda to naprawdę dobrze. Współgra z futurystyczną linią nadwozia i innymi elektronicznymi zabawkami. Jest – zwyczajnie – na swoim miejscu. Obsługa dotykowego ekranu też jest intuicyjna i nie powinna sprawiać kłopotów nawet osobom nieufnie podchodzącym do technologicznych nowinek. Niestety, jest też element wyposażenia, od którego tylko psuje się humor. To nowy gadżet – wskaźnik czystości powietrza. Przez zdecydowaną większość czasu podawał: „b. zanieczyszczone”, dużo rzadziej: „zanieczyszczone”. I chyba tylko dwa razy „dobre”.

Co typowe w Scenicach, cała konsola centralna przesuwa się na specjalnych szynach. Można więc odsłonić uchwyty na kubki, regulować umiejscowienie podłokietnika albo z całej siły walnąć nią w kolana irytującego pasażera tylnej kanapy. Za to ekran wyświetlacza HUD przymocowano zaś – jak dla mnie – ewidentnie za nisko, przez co nie spełniał swojej roli. A szkoda.

Mimo atrakcyjnego wyglądu Scenic to jednak minivan. A to oznacza, że miejsca w środku powinno być aż nadto. I tak rzeczywiście jest tym bardziej, że nowy model jest wyraźnie większy od poprzednika. Również pojemność bagażnika jest więcej niż przyzwoita. 572 litry to rekordowy wynik w tej klasie. Jeżeli komuś mało, to wewnętrzne schowki mieszczą kolejne 62 litry.

Najnowsze dziecko Renault prowadzi się zaskakująco pewnie i stabilnie. Pod maską znalazł się 130-konny diesel o pojemności 1,6 litra. Rozpędza francuskiego pojazd do „setki” w 11,4 sekundy. Strzałka prędkościomierza ostatecznie zatrzymuje się na 190 km/h. Nie jest źle. Ale rewelacji też nie ma. Wystarczy, żeby sprawnie poruszać się w mieście i nie być zawalidrogą na trasie. Ale od minivana nie oczekujemy pod tym względem niczego więcej.

Mogą Ci się również spodobać

Problemy z kołami w co czwartym aucie w Polsce

Nawet 28 proc. samochodów w Polsce może mieć problemy z ogumieniem. Średnia w Europie ...

Toyota rusza w Polsce z produkcją przekładni do hybryd

W zakładach Toyota Motor Manufacturing Poland (TMMP) w Wałbrzychu we wtorek, 30 października ruszyła ...

Mazda CX-5: Przyjemność z prowadzenia i bezpieczeństwo w tym SUV-ie to podstawa

Gdy japońscy inżynierowie z Mazdy opracowali kompaktowego SUV-a, auto bez najmniejszych kompleksów zaczęło rywalizować ...

Volvo S60 będą trafiać do Europy z fabryki koncernu w USA

Europa boi się amerykańskich ceł na samochody

Tylko Grupa Volkswagena straci 2,8 mld dol., jeśli prezydent USA Donald Trump zdecyduje się ...

Dymisja w NASK przez system e-myta

Państwo ma problemy z planowym przejęciem systemu opłat za drogi. Jest pierwsza ofiara. Minister ...

Ceny | Mazda 6: Po prostu naj…

Aktualna, trzecia generacja Mazdy 6 doczekała się drugiej modernizacji. W ofercie pojawiła się nowa, ...