Post Image
Post Image
Post Image
Post Image
Post Image

„Ale dziób to ma wielki” – to była moja pierwsza myśl po zobaczeniu na żywo najnowszego produktu czeskiej marki.

Druga myśl – „cała reszta też jest niemała, ale dziób jest naprawdę wielki”. Z drugiej strony jestem chyba jedynym człowiekiem, któremu to przeszkadza. No cóż, wszyscy znajomi, którym pokazywałem nowego Kodiaqa, piali z zachwytu nad sylwetką i proporcjami samochodu. I wielki dziób nikomu nie przeszkadzał. Przeciwnie, twierdzili, że jest ładny i dodaje charakteru.

Wiadomo, że w Skodzie wnętrze będzie aż do bólu uporządkowane, a do ergonomii też nie da się przyczepić. Tego się spodziewamy i tak właśnie jest. Zero zaskoczenia. Lecz jest też coś, na co szczerze mówiąc niespecjalnie liczyłem. Jest pewien przebłysk fantazji. I to cieszy. W końcu nie jest nudno. Może nie ma jakiś przesadnych udziwnień i „sztuki dla sztuki”, ale już „sztuka użytkowa” owszem. Takie podejście konstruktorów znajdziemy w tym modelu.

Skody zawsze zachwycały przestronnością. Największa z nich też nie jest wyjątkiem. W końcu to kawał wozu. Całe 4,7 metra długości. Siedem miejsc przy zachowaniu całkiem solidnego bagażnika. Dodajmy, że nawet w trzecim rządzie mogą spokojnie usiąść dobrze zbudowani dorośli. Do tego ilość schowków jak w porządnym vanie, a nawet kieszonki w oparciach foteli. Jeżeli ktoś w samochodzie lubi wozić połowę swojego domu, to tu będzie miał gdzie to wszystko pomieścić.

Do testów trafiła nam się najmocniejsza z benzynowych wersji. Więc mamy 180 koni wyciśniętych z dwulitrowego silnika i napęd na cztery koła. Oznacza to całkiem niezłe osiągi. Do 100 km/h Skoda przyspiesza w 7,9 s. i osiąga prędkość maksymalną 206 km/h. Automatyczna skrzynia DSG sprawia jednak problemy. Jeżeli gwałtownie dociśniemy padał gazu do podłogi, efektem jest natychmiastowa redukcja „do oporu”, wejście na maksymalne obroty, straszliwe wycie i brak pożądanego efektu przyspieszenia. Silnik dobrze się natomiast zachowuje jeżeli gaz jest najwyżej w pozycji 3. Wtedy auto jest naprawdę dynamiczne i świetnie jedzie.

Wielka Skoda jest bardzo miękko zawieszona. Konstruktorzy ewidentnie postawili na komfort. Nierówności drogi są filtrowane w sposób absolutnie perfekcyjny. Przynajmniej dopóki nie zamieni się nastawów zawieszenia na „sport”. Teraz czuć każdą dziurę, ale zakręty pokonywane są rewelacyjnie. Ale do czasu. Konkretnie jeżeli nie rozwinie się prędkości autostradowych. Kodiaq jak na swoją wielkość jest bardzo lekki. Przy pustych tylnich fotelach i bagażniku tył zaczyna tracić przyczepność o wiele za wcześnie. Za to wielka Skoda lubi zjeżdżać z utwardzonych dróg. Na szutrze czy błotnistej gruntówce widać, że terenowe geny nie kończą się na podniesionej sylwetce.

Obecny od niedawna na rynku Kodiaq już sprzedaje się jak przysłowiowe ciepłe bułeczki. Nic dziwnego – to wielki, praktyczny i rozsądnie wyceniony samochód dla rodziny. Do tego sprawdza się w prawie każdych warunkach, a prowadzenie go naprawdę może sprawić przyjemność. ©?

Mogą Ci się również spodobać

eM02 FS Powertube, górski e-rower spod znaku Lwa

BMW tańsze od Peugeota

Na początku dekady projektanci samochodów na potęgę zaczęli pracować nad prototypami elektrycznych rowerów. Zapał ...

Warszawski salon Inchcape

Salony Inchcape zarządzane z Polski

Szef Inchcape Motor Polska, należącego do brytyjskiej firmy Inchcape, dealera BMW i Mini, odpowiada ...

MAN TGE: Nowy gracz wśród dostawczaków

MAN zamierza podbić rynek aut dostawczych atrakcyjnym wyposażeniem i cenami. Od września 2017 r. ...

Mitsubishi Eclipse Cross: Świeży powiew

Mitsubishi długo kazało czekać na nowy model samochodu. Aż się doczekaliśmy – Eclipse Cross ...

Popularny SUV przechodzi właśnie lifting

Kia Sportage: Pierwsze zdjęcia po liftingu

Popularny SUV Kia Sportage przechodzi właśnie kurację odmładzającą. Poza liftingiem nadwozia i wnętrza najważniejsze ...

Motozakupy na kilka sposobów

Kilka lat temu przedsiębiorcy rozważali, czy firmowe auta sfinansować leasingiem czy kredytem. Dzisiaj coraz ...